Drukuj

Bycie miłym nie szkodzi na zdrowie

Przestrzeń miejska: Przemek Iwanek
- Dzień dobry…
- [cisza]
- Chciałbym prosić o bilet…
- [cisza]
- Normalny… [kładę 10 zł]
- [cisza]
Kilkanaście sekund później Kierowca odwraca
się i obrzuca wzrokiem zza okienka
banknot.
- NIE WYDAM RESZTY!


Scenka rodzajowa sprzed tygodnia. Pierwsza osoba to ja. Oszczędny w słowa to Kierowca MPK . Ja w koszuli i w dżinsach. Kierowca w podkoszulku barwy nieokreślonej, z plamami na odstającym brzuchu, nieuczesany. Ja: świeżo po powrocie z kraju, w którym każdy zatrzymuje się przed pasami, gdzie wszyscy na okrągło pytają jak się mam, konduktor życzy każdemu pasażerowi z osobna miłego weekendu, a sprzedawczyni – gdy sprawdza dowód osobisty – żartuje z uśmiechem, że jestem przystojny. Kierowca MPK : sfrustrowany, zmechacony psychofizycznie, (zapewne) od 25 lat na tym samym stołku, pardon, fotelu kierowcy. Nie mówię nic.

Kiedy indziej, w pewnym lokalu, kategorii – powiedzmy raczej – poza podium, wymęczony podróżą i głodny zamawiam tzw. zupębarszcz (oczywiście z proszku, w plastikowym kubku, ale za to z wetkniętą metalową łyżeczką – gratis). Na nieszczęście posiadam pieniądze prosto z bankomatu, całe 50 zł, co jak wiadomo jest niesłychaną zbrodnią w obliczu konfrontacji z Panią Sprzedawczynią. Ciąg dalszy łatwy do przewidzenia: najpierw przewracanie oczami, później grymasy twarzy, które zapewne pozostawiają głębokie zmarszczki, następnie komentarz z pouczeniem, że „za takie rzeczy to się grubymi nie płaci”, że „ograbiam ją z wszystkich drobnych i że o innych nie myślę, zwłaszcza o emerytach, co tu przyjdą, inwalidach, ani o matkach z dzieckiem w wózku – bo jak im teraz wydać…” a tak w ogóle to wydać nie ma i nie wyda – musi teraz iść i zapytać o te drobne Renaty, i „skaranie boskie, co za dzień”, i „właściwie, to przylezie taki, cholera wie po co i same z nim problemy”.

Tu nieco mój charakter dał o sobie znać i powoli, ugodowym tonem wtrąciłem:
- Wie Pani, może nie ma co się obrażać na klienta, że przychodzi i przynosi grube pieniądze, bo może drugi raz nie zechce przyjść wcale, i pieniędzy nie będzie żadnych.

Następstwem jest słowny huragan Katrina, zatopienie Nowego Orleanu, biały szkwał i upadek meteorytu tungurskiego w jednym.
Naiwnym byłbym, wierząc, że moja pisanina nauczy kogokolwiek kultury. Może się zdarzyć jednak, że przeczyta to ktoś, kto jest np. czyimś szefem, przełożonym czy właścicielem firmy i przyjrzy się on, jak wyglądają i zachowują się jego pracownicy; być może dojdzie do wniosku, że dla klientów jednak opłaca się być miłym, zaś kierowca autobusu powinien wyglądać i zachowywać się jak człowiek, zwłaszcza, że to zawód prestiżowy i w wielu firmach jest wykonywany w eleganckim ubraniu. Nie jest wówczas wykluczone, że taki szef postara się wpłynąć na zmianę obyczajów swoich pracowników. Jeśli zaś nie zechcą się zmienić – to szef zechce wymienić ich na osoby bardziej kompetentne. Wszystkim wyjdzie to na dobre.
strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.008 sekund