Drukuj

Seksapil po niemiecku

Wywiady: Tomek Markiewicz
Marlena Uziębło
Marlena Uziębło
Marlena Uziębło: germanistka z wykształcenia, nauczycielka języka niemieckiego. Założycielka Stowarzyszenia "ProDeutsch", którego głównym celem jest działalność publiczna na rzecz wymiany kulturalnej, edukacyjnej i gospodarczej pomiędzy Polską a Niemcami. Od roku z mężem Grzegorzem (akompaniuje jej na fortepianie) wykonuje piosenki z repertuaru Marleny Dietrich, z powodzeniem wcielając się w postać słynnej gwiazdy. Obecnie, w ramach stypendium Prezydenta Miasta Siedlce, przygotowują wspólnie koncert "Niezapomniana Marlena".

Marlena Dietrich: Międzynarodowej sławy niemiecka i amerykańska aktorka filmowa i estradowa, znana także z licznych nagrań płytowych oraz androgenicznego wizerunku - zamiłowania do fraków, cylindrów czy typowo męskich części garderoby. Seksowna i uwodzicielska posiadaczka słynnych nóg i niskiego, zmysłowego głosu. Jedna z najbardziej wyrazistych i charyzmatycznych gwiazd wszech czasów.

Z Marleną Uziębło rozmawia Tomek Markiewicz.

T.M.: Pamiętam Cię jeszcze z czasów liceum, kiedy śpiewałaś w Klubie Piosenki CKiS. No i ten Twój niski, zmysłowy głos, zbliżony do Sam Brown, wokalistki znanej z przeboju Stop. Potem zarzuciłaś swoją pasję, zajęłaś się karierą zawodową i wychowywaniem dzieci. Kto Cię pchnął z powrotem w objęcia muzyki?
M.U.: Po wielu latach bycia matką i żoną znalazłam znów czas na swoje stare pasje. Do tego w moim życiu nieoczekiwanie pojawiła się luka zawodowa, którą chciałam szybko wypełnić. Bardzo istotne było też dla mnie wsparcie ze strony mojego męża, który ma wykształcenie muzyczne. W listopadzie 2009 zdecydowałam się przerwać długoletnie milczenie i wystąpiłam na "Grelowisku".

T.M.: Od roku wcielasz się w postać legendy Hollywood, Marleny Dietrich. Ty jesteś germanistką, ona była Niemką, prócz tego nosicie te same imiona. Ale na tym, jak sądzę, podobieństwa się nie kończą?
M.U.: Nie bez przyczyny zdecydowałam się na tego rodzaju program. Utwory Marleny są bardzo kobiece i zmysłowe. Wcielając się w jej postać, musiałam pokazać swój seksapil, który jest niezbędny przy tego typu repertuarze. Okazało się, że moja osobowość i temperament sprawdzają się w tej stylistyce.

T.M.: Z repertuarem Dietrich mierzyły się w przeszłości tak dojrzałe artystki jak Joanna Rawik czy Krystyna Janda. Obu paniom, mimo sporego bagażu doświadczeń, towarzyszyły obawy czy sprostają temu wyzwaniu. Zdaje się więc, że przed Tobą podwójnie trudna rola.
M.U.: One jednak nie wykonywały utworów w oryginalnej wersji językowej. Ja mam całkiem inny cel od moich poprzedniczek. Po pierwsze, nie jestem uznaną aktorką, nie obciąża mnie sława i popularność. Jestem germanistką i śpiewam po niemiecku, chcąc w ten nietypowy sposób promować język oraz kulturę niemiecką, a to w pewnym sensie powinno usprawiedliwić moje braki aktorskie. To, co prezentuję, to raczej program edukacyjno-muzyczny, mający na celu przybliżenie twórczości Dietrich, a nie stworzenie wielkiego teatralnego show.

T.M.: Rozpowszechniła się opinia, że do śpiewania najlepsze są języki: francuski, hiszpański i angielski. A niemiecki? Mówi się, że ma okropny sound, jest twardy i nieprzyjemny. Jako germanistka, pewnie temu zaprzeczysz?
M.U.: Wbrew powszechnej opinii, że język niemiecki jest nieprzyjemny dla ucha, ja odnajduję w nim pewną muzyczną poezję. W repertuarze Marleny ta twardość wydaje się nawet atutem, podkreślającym dramatyzm i ekspresję.

T.M.: Marlena w krzykliwych sukniach, boa i kapeluszach. Marlena we fraku, z muszką. Marlena w cylindrze i z cygarem. Taka była ona, a Ty się na niej wzorujesz. Jak udaje Ci się pozyskiwać stroje z innej epoki? Odwiedzasz second-handy, grzebiesz w szafach znajomych?
M.U.: Uwielbiam second-handy i w wolnych chwilach wybieram się na łowy. Największa zdobycz to toczek z woalką, który dziś odgrywa ważny element w mojej stylizacji. Temat mody nie jest mi obojętny i lubię sama poszukać ciekawych rozwiązań dla moich kreacji. Nieocenioną pomoc znalazłam u mojej koleżanki Małgosi Jarosławskiej, która jest projektantką mody. Korzystając z okazji, chciałbym jej serdecznie za to podziękować.

T.M.: Mutter, Hast Du Mir Vergeben to tytuł niemieckojęzycznej wersji piosenki Czy mnie jeszcze pamiętasz? Marlena Dietrich za 400 dolarów wykupiła prawa do niej od kompozytora Czesława Niemena. W testamencie zażyczyła sobie, żeby wszystkie składanki wydawane po jej śmierci kończyły się tym utworem. Ty również włączyłaś go do swego repertuaru?
M.U.: Tak. Nie wyobrażam sobie, aby w moim projekcie mogło zabraknąć tej piosenki. Utwór w wersji niemieckiej opowiada o tęsknocie za ukochaną matką i ojczyzną. Te emocje są mi szczególnie bliskie i zrozumiałe. Sama kiedyś przeżyłam rozłąkę z krajem i rodzicami, wyjeżdżając na dłuższy czas za granicę. Poza tym, ta jedna piosenka na swój sposób połączyła dwa zwaśnione kraje, przez co mogłaby stać się pewnym symbolem pojednania polsko-niemieckiego.

T.M.: Przygotowujesz recital "Niezapomniana Marlena". Obok piosenek, mają się tam pojawić anegdoty z życia artystki. Jakie one będą: szokujące, zadziwiające, smutne, zabawne?
M.U.: Głównym zamysłem całego projektu jest stworzenie materiału edukacyjnego. Punktem wyjścia do anegdot o aktorce staną się poszczególne piosenki, które są związane z ważnymi wydarzeniami w jej życiu, a życie Marleny nie było wyłącznie usłane różami. Nie chciałabym tu przybliżać historii z jej życia, to ma być niespodzianka.

T.M.: Skądinąd wiem, że nie tylko piosenki Dietrich znajdują się w kręgu twoich zainteresowań muzycznych. Chciałabyś się również sprawdzić w innych stylistykach. Na przykład w jazzie.
M.U.: Projekt "Niezapomniana Marlena" obejmuje również znane standardy jazzowe. W latach 50. Marlena Dietrich współpracowała z wybitnym kompozytorem jazzowym - Burtem Bacharakiem. Włączając tego typu utwory do projektu, byłam wręcz zmuszona do eksperymentowania z tym gatunkiem muzycznym i muszę nieskromnie przyznać, że moja barwa głosu wyjątkowo pasuje do utworów o takim charakterze.

T.M.: O Marlenie Dietrich mówiono, że jest Niemką ze wszystkimi zaletami i wadami, a Marlena Uziębło to Polka z krwi i kości - Zdradź nam odrobinę swojej prywatności?
M.U.: Jestem kreatywną i dynamiczną kobietą, która stale wyznacza sobie wiele ambitnych celów. W moim życiu wcielam się w wiele ról. Jestem nauczycielem, wokalistką, prezeską, tłumaczką, ale przede wszystkim matką Polką - z krwi i kości. Rola matki daje mi najwięcej radości i satysfakcji.

T.M.: Z Grzegorzem tworzycie tandem zarówno w życiu, jak i na scenie. Ze związkami artystycznymi bywa tak, że są zgodne i harmonijne (jak u Natalii Kukulskiej i Michała Dąbrówki), ale też szalenie ryzykowne (aż dwa rozwody w zespole ABBA). Jak sobie z tym radzicie?
M.U.: Nie przesadzaj z takimi porównaniami. Tak naprawdę, muzyka już przed laty była dla nas wspólną płaszczyzną porozumienia. Grzegorz był moim nauczycielem muzyki w szkole. Teraz na nowo odnaleźliśmy naszą dawną pasję, która nas kiedyś połączyła. Nie zastanawiamy się, co będzie dalej, żyjemy teraźniejszością z nadzieją, że to nas jeszcze bardziej zbliży, a nie rozdzieli.

strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.016 sekund