Drukuj

Może być lepiej

Artykuły: Bartosz Szumowski
Jackonalia - najgłośniejsza forma aktywności siedleckich studentów
Jackonalia - najgłośniejsza forma aktywności siedleckich studentów
Akademia Podlaska jest już Uniwersytetem Przyrodniczo-Humanistycznym. Czy to zmieni coś w siedleckiej kulturze? Przedstawiciele uczelni i tzw. branża odpowiadają zgodnie: może.

Zacznijmy od początku. Czy największa siedlecka uczelnia miała do tej pory wpływ na życie kulturalne w naszym mieście? Ogromny - odpowiada krótko Adam Bobryk, rzecznik prasowy UPH. - Dzięki niej tworzyło się tu środowisko intelektualne. Studenci to zawsze osoby, które są nastawione nie tylko na konsumpcję dóbr kultury, ale również same wiele wnoszą - wyjaśnia. Jak dodaje, najbogatsze pod tym kątem, zresztą nie tylko w Siedlcach, były lata 70. i 80., gdzie aż kipiało od działalności kulturalnej. Największy regres to z kolei lata 90. Ale dziś mamy to już za sobą - przekonuje Bobryk.

Bezkonkurencyjni
Najwięcej dla studenckiego życia kulturalnego robi Uczelniany Ośrodek Kultury. Już lista regularnych działań UOK może zaimponować. - Wiosenna Giełda Piosenki i jej jesienna odmiana, Klub Literacki i wieczory poezji studentów, Konkurs Literacki pod patronem Prezydenta Miasta Siedlce, "Wieczory filmowe" Koła Naukowego Polonistów, Klub Miłośników Teatru, Ośrodek Działań Teatralnych i Teatr Studencki, Galeria "Limes", "Siedlecka Piwnica". "Wieczory rosyjskie", koncerty amatorskich zespołów rockowych czy wreszcie "Jackonalia" - wymienia jednym tchem Bobryk. A po chwili dodaje - Wiele pozycji z tej listy jest bezkonkurencyjnych nie tylko w skali miasta. Weźmy choćby "Wieczory rosyjskie" albo Klub Miłośników Teatru.
Poza tym przy uczelni działa Towarzystwo Literackie im. Adama Mickiewicza oraz czasopismo studenckie. - Okresowo były prowadzone inne formy, np. talk showy w klubie "Limes". Regularnie organizowane są też otwarte spotkania w pałacu Ogińskich, na których śpiewa się pieśni patriotyczne - przypomina rzecznik. - Jest więc nieźle, ale zawsze może być lepiej - podsumowuje.
Uczelnia ma także bardziej bezpośredni wpływ na kulturę w Siedlcach. Adam Bobryk przypomina, że różnego rodzaju zespoły twórcze działające na terenie miasta, od poetyckich po choćby Teatr "ES", to w dużym stopniu jej studenci i absolwenci. W ostatnim roku natomiast UOK wspierał siedlecką kulturę tym, że udostępniał sale ośrodkom miejskim, które remontują swoje siedziby.

Naprawdę znacząca?
Zdaniem Bobryka na tym nie kończy się wpływ jego uczelni na kulturę w Siedlcach. - Wiele imprez, że nie wspomnę o lokalach gastronomicznych czy dyskotekach, nie funkcjonowałoby bez naszych studentów. To duża i znacząca grupa odbiorców kultury - podkreśla.
Jak duża - Studenci stanowią około 25% naszej widowni, co daje mniej więcej 5 tys. osób miesięcznie. To bardzo dobry wynik - ocenia Jacek Garbaczewski, dyrektor NoveKino Siedlce. Dariusz Patoleta, właściciel klubów "Krowa na Golasa", "Lamalinche" i "Stanicy nad Zalewem", widzi sprawę mniej optymistycznie. - Jeśli przekładać to na liczbę biletów, odsetek studentów na naszych imprezach kulturalnych nie jest duży. Ale procentowo to grupa znacząca, bo do 50%. A więc taka, że trzeba brać ją pod uwagę. Moim zdaniem jednak mogłoby być nawet 70 - 80% - dodaje.
Dlaczego więc nie jest? - Wydaje mi się, że to wynika z zainteresowań odbiorców. Siedlecka oferta kulturalna, tak w ośrodkach miejskich, jak i moich lokalach, nie do końca chyba trafia w gusta studentów - uważa Patoleta. Pytany, jakie to gusta, odpowiada: - Po 3 latach w branży wciąż trudno mi jednoznacznie określić. Byłem zaskoczony powodzeniem karaoke. Studenci przychodzą na nie gromadnie, wielokrotnie nie mamy miejsc. Najbardziej natomiast rozczarowało mnie zainteresowanie studentów imprezami rockowymi. Ale nie ma też co narzekać. Garbaczewski potwierdza spostrzeżenia Patolety. - Cykl "Oczami Kobiet", stawiający na ambitniejszy repertuar, zgromadził statystycznie mniej studentów niż inne propozycje. Ale gdy ruszymy z maratonami tematycznymi czy dyskusyjnym klubem filmowym, ten odsetek na pewno będzie większy.

Bądźmy realistami
Jest więc nie najgorzej. A czy po zmianie szyldu uczelni może być lepiej? - Należałoby się tego spodziewać, chociaż oczywiście nie od razu. Miejmy nadzieję, że nazwa "uniwersytet" zachęci do studiowania tutaj ludzi bardziej zdolnych i oni podniosą jakość kultury w Siedlcach - mówi Patoleta. - Uniwersytet jest ośrodkiem bardziej prestiżowym. To zaś stwarza szansę przyciągania jeszcze zdolniejszej i ambitniejszej młodzieży, która chce zrobić więcej dla swojego środowiska - potwierdza Bobryk. - A im więcej takich dynamicznych studentów, tym więcej zmian. Przecież podstawą kultury studenckiej jest przede wszystkim własna aktywność.
Jeżeli studentami Uniwersytetu będą osoby o dużej inteligencji, które mają większe potrzeby kulturalne, zapotrzebowanie na wyższą kulturę w Siedlcach na pewno wzrośnie - uważa Garbaczewski. - Tylko co to znaczy "większe potrzeby kulturalne" - Skoro dziś statystyczny 20-latek wcale nie czyta książek, to sukcesem będzie, jeśli 2 razy w roku pójdzie do kina na film niekomercyjny. Jestem realistą, więc myślę, że jeśli można się spodziewać jakiejś zmiany, to właśnie takiej - kończy.
strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.005 sekund