Drukuj

Sukces mi się należy

Wywiady: Iza Kuniewicz
Podczas koncertu
Podczas koncertu "Rysiek"
O rosnącej popularności, udziale w programie X-Factor, ale też o tym, że w Polsce nie ma tolerancji, specjalnie dla "Kultury Siedleckiej", podczas koncertu w Siedlcach, mówi Gienek Loska.

Iza Kuniewicz: Jakie były Pana początki?
Gienek Loska: Pudło, przystanek autobusowy, zarywanie lasek, potem zarobkowanie. Jak tylko zobaczyłem, że na muzyce można zarobić jeśli jest się nietuzinkowym, to wszystko zacząłem.

IK: Pochodzi Pan z Białorusi. Jest tęsknota za ojczyzną, rodziną?
GL: Teraz bardziej tęsknię za swoim domem, który stworzyłem tutaj. Ostatni raz w domu byłem przedwczoraj tylko dzień, a przedostatnio trzy miesiące temu. Jakie to jest życie?

IK: Coś za coś.
GL: Ale to się nie kalkuluje.

IK: Czy Polska to tolerancyjny kraj?
GL: Obiecuje mi Pani, że napisze to co teraz powiem?

IK: Tak.
GL: W Polsce tolerancja jest narzucona. Tak naprawdę, żaden z nas nie wie co to jest tolerancja i z czym ją się je. Dzisiaj mamy demokrację, a z czym to się je, to też nikt nie wie. Każdy naród ma swoją drogę dojrzewania. Próbami zawodów, porażek i sukcesów. Nie da się narzucić zarówno demokracji jak i tolerancji. Najpierw naród sam powinien zdefiniować co to jest tolerancja, aby później mógł się tym pojęciem kierować. Tolerancja jest modna, ale nikt jej nie przestrzega. Nie da się tylko napisać, że tolerancja obowiązuje i ona wtedy będzie.

IK: Dlaczego Polska?
GL: Ja nie wyjechałem z powodów politycznych. Przyjechałem zagrać parę koncertów i zostałem. Czemu zostałem dowie się Pani z jednej z naszych piosenek.

IK: Brał Pan udział w wielu programach muzycznych. Co zadecydowało o zgłoszeniu do X-Factor? Czuł Pan, że akurat w tym programie docenią talent, a to doprowadzi do sukcesu. A może ktoś Pana namówił, aby spróbować po raz kolejny?
GL: Nie poszedłem tam w ciemno. Po prostu sukces mi się należy. Umiem komponować, umiem śpiewać. Mam nadzieję, że to nie będzie kolejny "Mam talent", konkurs dla małolatów.

IK: Zapewne teraz jak wychodzi Pan na ulicę, to mnóstwo ludzi prosi o autograf i zdjęcie. Wcześniej nie doceniali Pana talentu, a przecież w tej kwestii nic się nie zmieniło. Co Pana zdaniem za tym stoi?
GL: Dlatego proszę się nie dziwić, jeśli czasami wrzasnę. Dziennie rozdaję 700 autografów, niektóre nawet z dedykacjami, robię około 600 zdjęć. Wściekam się. Pokazali mnie w telewizji 7 czy 8 razy i to wystarczyło. Można zacząć nienawidzić publiczności, ale tacy są ludzie. Ja się akurat im w tym programie przydałem. Nie sądzę, że jurorzy wybrali mnie tylko dlatego, bo ładnie śpiewam. Ja spełniałem wszystko. Miałem ponad 30 lat. Ucharakteryzowali mnie na prostego chłopa, aczkolwiek ubranego w garnitur od Armaniego za 11 tys., który pasował jak do kufajki kiep.

IK: Jak Pan zdobył serce Polki?
GL: A może ona moje zdobyła;-D Graliśmy koncert w Ostrowie Wielkopolskim. Wtedy ją poznałem, tańczyliśmy trochę. Potem tak się zakręciło... Rano obudziły nas dzwony kościelne, bo była niedziela godz. 12.00, i rozstaliśmy się. Po miesiącu zaczęliśmy ze sobą SMS-ować. Jechaliśmy z Zielonej do Jeleniej Góry, wysłałem jej SMS-a, że jesteśmy i będziemy jeść za godzinę na zajezdni takiej i takiej, "jakbyś chciała, wpadaj". Wpadła i pojechała z nami.

IK: Więc żona wspiera i podziela pasję?
GL: Pasji może nie podziela, bo żona jest z innej bajki. Też interesuje się muzyką, ale na swój sposób. Żona zawsze jest pierwszym recenzentem, co znaczy, że jeśli żona to kupi, to jestem pewien, że publiczność też.

IK: Twórczość Ryśka, któremu dzisiejszy koncert jest poświęcony, imponuje Panu czy inspiruje?
GL: Rysiek. Ja się nie wychowałem na Ryśku. Rysiek - tragiczna osobowość. Ja o dziwo, mógłbym teraz wyczaić lukę po nim na rynku i zacząć robić muzę w tym rodzaju, robiąc z siebie Riedla. I to by poszło, jedna i druga płyta by się sprzedała, natomiast z trzecią byłby problem. Chcę robić swoją muzykę. Lubię muzykę Ryśka, ale po co mam go śpiewać i słuchać, skoro mogę posłuchać Paula Rodgersa. To będzie ten sam Ryszard Riedel, tylko w oryginale i po angielsku. Tyle o Ryśku, niechaj mu ziemia będzie puchem, a niebo ciepłem.

IK: Najbliższe plany na przyszłość?
GL: W połowie września odebrać płytę z masteringu. Natomiast 23 września wytłoczyć pierwsze 3 tys. egzemplarzy.

IK: A czy ma Pan jeszcze czas dla siebie i rodziny?
GL: Niestety nie mam.

IK: To na koniec, życzę więcej wolnego czasu i wielu sukcesów. Dziękuję za rozmowę.






strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.025 sekund