Drukuj

To ze mnie wypływa

Wywiady: Iza Kuniewicz, Weronika Kaczkowska
O pierwszych zawodach "My Favourite Beats Jam", ale też swojej pasji, planach na przyszłość oraz o tym, co jest dla niego najważniejsze, w rozmowie z Weroniką Kaczkowską oraz Izabelą Kuniewicz, mówi Łukasz Czapski. Bboy Pielgrzym z grupy Cats Claw, prezes nowo założonego Stowarzyszenia Artystów Ulicznych Piona.

Skąd się wzięło zamiłowanie do tańca?
Łukasz Czapski:
Tańcem zaraził mnie brat, 12 lat temu. On natomiast to zamiłowanie przejął od kolegi ze szkoły. Zaczął się uczyć, następnie mi pokazywał jakieś kroki i tak taniec przeszedł na mnie.

Jak zrodził się pomysł założenia Stowarzyszenia Artystów Ulicznych Piona? Czym się tam zajmujecie i kto do niego należy?
Ł.Cz.:
Pomysł podsunął mi mój profesor metody twórczej resocjalizacji. Prowadziłem naukę tańca dla dzieci z Caritasu i profesor, widząc jak to robię, stwierdził, że fajnie mi to wychodzi, więc powinienem założyć stowarzyszenie propagujące taniec. Powiedział, że dzięki temu mógłbym robić rzeczy, które lubię i w ten sposób łączyć pasję z pracą. W tym momencie postanowiłem coś z tym zrobić i udało mi się. W naszym stowarzyszeniu zajmujemy się promocją kultury hip-hop, przede wszystkim poprzez organizowanie zawodów (tak jak to zrobiliśmy ostatnio), ale też mamy zamiar prowadzić warsztaty, organizować imprezy, festiwale. Do stowarzyszenia należy Cats Claw - grupa tancerzy, których łączy break dance oraz grupa Kolokos z Siedlec, która łączy wszystkie 4 elementy kultury hip-hop.

Opowiedz nam o zawodach, które ostatnio zorganizowałeś. Skąd wziął się pomysł?
Ł.Cz.:
Zawody były zorganizowane dla
uczczenia pamięci naszego kolegi, Piotra "Lego" Madeja, z grupy Spasiba Breakers. Była to siedlecka ekipa, która tańczyła break dance, a po jego śmierci się rozpadła. Chcemy, aby ludzie o nim nie zapomnieli, ponieważ był dla nas kimś ważnym. Były to już trzecie zawody break dance w Siedlcach. Aczkolwiek tegoroczne były zorganizowane w formie jamu, czyli imprezy na otwartym powietrzu - grill, muzyka i zabawa. Chcieliśmy zrobić, i chyba nam się udało, taką imprezę, gdzie wszyscy poczują się na luzie, nie tak jak na tradycyjnych zawodach, gdzie jest walka o nagrody.

Jesteś zadowolony z przebiegu?
Ł.Cz.:
Od strony organizacyjnej było parę małych niedociągnięć. Jednak ludziom się podobało, a to jest najważniejsze, więc jestem zadowolony z imprezy. Oczywiście ludzi mogłoby być trochę więcej, ale i tak było bardzo fajnie.

A co byś zmienił?
Ł.Cz.:
Przede wszystkim zacząłbym wcześniej organizować zawody, ponieważ tegoroczna impreza była robiona na ostatnią chwilę. Mieliśmy około miesiąca na organizację, a to jest bardzo mało, ale i tak jesteśmy zadowoleni. Inne ważne rzeczy, na które zwróciłbym bardziej uwagę, to promocja i goście z zagranicy, aby zwiększyć rangę zawodów. Myślę, że jeszcze coś by się znalazło?

Planujesz organizować więcej tego typu inicjatyw?
Ł.Cz.:
Tak. "My Favourite Beats Jam" mamy zamiar robić co roku.

Jesteś animatorem kultury. Jak zachęciłbyś młodych ludzi do aktywności w sferze kultury?
Ł.Cz.:
Aktywność kulturalna ogólnie wpływa na człowieka, na jego zachowanie. Rozwija go psychicznie i fizycznie. Ja poprzez taniec rozwijam się zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Zachęcam młodych ludzi do tego, aby byli aktywni w sferze kultury, ponieważ to wpływa na rozwój ich osobowości oraz kontakt z otoczeniem. Jak spojrzę wstecz to widzę, że mnie właśnie taniec wychował. Dzięki niemu stałem się lepszym człowiekiem.

Jak godzisz pracę z pasją?
Ł.Cz.:
W moim przypadku jest tak, że praca i obowiązki łączą się z zainteresowaniami i pasją. Tak naprawdę nie czuję, że pracuję, to po prostu ze mnie wypływa.

Jesteś także trenerem w szkole tańca. Jak pracuje Ci się z młodzieżą, dziećmi?
Ł.Cz.:
Zgadza się, jestem instruktorem bboyingu w szkole tańca Caro Dance. Uczę tam już od ponad dwóch lat. Pracuje mi się bardzo dobrze, lubię dzieciaki. Cieszę się, że mogę dzielić się z nimi tym, co jest dla mnie ważne. Uwielbiam patrzeć jak robią postępy i przede wszystkim, jak czerpią radość z tańca, ponieważ to sprawia, że czuję się spełniony.

Twoje plany na przyszłość...
Ł.Cz.:
Chcę dalej tańczyć. Moim marzeniem jest tańczyć w teatrach, robić spektakle. Jak również wybić się z moją grupą na skalę europejską, jak i światową ? to są moje plany związane z tańcem. Poza tym mam zamiar ukończyć studia podyplomowe i zostać nauczycielem etyki. Z pewnością chcę podróżować i udzielać się za granicą-być wolontariuszem i zobaczyć jak tam się pracuje.

Co jest dla Ciebie w życiu najważniejsze?
Ł.Cz.:
Dla mnie w życiu najważniejsze jest to, aby żyć w harmonii z Bogiem oraz z ludźmi. Ważne również jest to, aby dbać o swoje zdrowie fizyczne, ale także i duchowe, ponieważ wierzę, że głównie nasze wnętrze jest odpowiedzialne za nasze samopoczucie i szczęście w życiu.
strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.004 sekund