Drukuj

Kulturę trzeba profilować

Wywiady: Agnieszka Janiszewska
Mariusz Orzełowski
Mariusz Orzełowski
Postaram się, by były i dobre nazwiska, i bardziej klasyczne, zabarwione dramatycznie sztuki.

Z Mariuszem Orzełowskim, dyrektorem siedleckiego Centrum Kultury i Sztuki, rozmawia Agnieszka Janiszewska.

Agnieszka Janiszewska: Na początek pytanie najtrudniejsze. Co Pan uważa za największe osiągnięcie CKiS w minionym roku?
Mariusz Orzełowski:
Frekwencję na realizowanych przez naszą instytucję wydarzeniach artystycznych. Prawie na każdym był komplet widzów, co świadczy, o jakości wydarzeń, jakie proponujemy siedlczanom. Każdy projekt artystyczny realizowany przez CKiS jest dla nas świętem. Rok 2012 rozpoczęliśmy mocnym akcentem, czyli koncertem z okazji zmiany nazwy, a w maju premierą "Moralności Pani Dulskiej" zainaugurowaliśmy działalność Studia Teatralnego im. Jacka Woszczerowicza. Wielkim sukcesem - zarówno artystycznym, jak i komercyjnym - okazał się spektakl "Dziadek do orzechów" Teatru Tańca Caro Dance, bo przez cały rok 2012 był przedstawiony 38 razy, a obejrzało go prawie 15 tys. widzów. Jeszcze żadne z widowisk wyprodukowanych przez CKiS nie osiągnęło tego rekordu, podobnie jeśli chodzi o przychód ze spektaklu. Z całą pewnością wydarzeniem, które odbiło się szerokim echem wśród publiczności i aktorów goszczących w Siedlcach, był trwający od 15 września do 15 grudnia I Ogólnopolski Festiwal Teatrów Prywatnych "Sztuka Plus Komercja", w którym wzięło udział prawie 8 tys. widzów. Jak wstępnie podsumowałem, w minionym roku zorganizowaliśmy sumie 398 wydarzeń artystycznych. To pokazuje, że nasza instytucja pod względem artystycznym i organizacyjnym buduje silną markę, którą w listopadzie nagrodzono tytułem Mazowieckiej Firmy roku 2012 oraz Statuetką Złotego Orła Mazowieckiego Biznesu.

AJ: Wspomniał Pan o sukcesach frekwencyjnych. Zawdzięczacie to pracy działu promocji i organizacji widowni. Co jest źródłem tego sukcesu?
MO:
To sukces całej instytucji. Wszystko zależy od kreatywności i pracy zespołu. Jednak faktycznie bardzo silnie postawiłem na promocję każdego wydarzenia, co ma też swoje odbicie w frekwencji. Kreatywność to pomysł, praca, praca, praca... oraz umiejętność doprowadzenia tego pomysłu do realizacji i finału. Naszymi widzami obecnie są nie tylko mieszkańcy Siedlec czy ziemi siedleckiej, ale również Mazowsza, Lubelszczyzny i Podlasia. Dążę do stworzenia instytucji o charakterze repertuarowym. Chcę, by widz już w styczniu wiedział, co będzie mógł zobaczyć we wrześniu czy nawet za rok. Na całym świecie to standard. Jeszcze do nie dawna siedlczanie, rozmawiając o CKiS, mówili, że idą do kina, a dzisiaj dumnie podkreślają, że idą do teatru. To też pewien wymiar tego sukcesu.

AJ: Po programie imprez widać, że to właśnie teatr zdominował ofertę CKiS. Dlaczego poszliście akurat w tę stronę?
MO:
Ponieważ mamy ku temu najbardziej sprzyjające warunki w Siedlcach. Jest duża scena z kominem scenicznym, z infrastrukturą teatralną, sztankietami elektrycznymi i ręcznymi, możliwością zmiany scenografii, doskonałe światła, nagłośnienie oraz widownia w ułożeniu amfiteatralnym, nie mówiąc już o zapleczu garderobianym. A przede wszystkim spełnia się marzenie siedlczan o własnym teatrze miejskim.

AJ: A Pan jest zwolennikiem tak wąskiej specjalizacji? CKiS powinno położyć nacisk przede wszystkim na teatr czy być ośrodkiem kultury jako centrum sztuk wszelakich?
MO:
Profilowanie kultury w Siedlcach jest konieczne. W naszym mieście mamy 4 jej podstawowe fundamenty: teatr, ośrodek kultury, bibliotekę publiczną i filharmonię. W październiku otwarto salę koncertową przy Zespole Szkół Muzycznych. To przepiękne miejsce do tworzenia sztuk muzycznych, dość dużą estradą, przepiękną akustyką i widownią na ponad 250 miejsc, co stanowi wystarczającą liczbę miejsc dla melomanów z naszego miasta.

AJ: Można tę salę nazwać siedlecką filharmonią?
MO:
Jak najbardziej.

AJ: Ale miasto mogłoby finansować inne działania edukacyjne. Przecież są alternatywne inicjatywy, choćby Galeria Sztuki Współczesnej...
MO:
Miasto nie skąpi grantów na dofinansowanie dobrych projektów. Funkcjonują też stypendia dla twórców niekoniecznie związanych z ośrodkami kultury.

AJ: A jak Pan ocenia to dofinansowanie? Jest wystarczające?
MO:
To szeroki wachlarz, choć zawsze można powiedzieć, że mogłoby być większe. Stypendia natomiast mogłyby być bardziej selekcjonowane pod względem dostrzegania autentycznego talentu twórczego, wtedy projekty w ramach tych stypendiów byłyby lepsze. Bycie stypendystą Prezydenta Miasta Siedlce powinno być zaszczytem i najwyższym wyróżnieniem na tym etapie kariery młodego twórcy.

AJ: Jaka kwota stanowiłaby godne uhonorowanie pracy i wsparcie działalności artystycznej stypendysty?
MO:
Stypendium dostaje się na realizację projektu artystycznego. Każdy ze stypendystów przedstawia we wniosku, jakich kosztów się spodziewa. Jeśli uzna, że przyznane dofinansowanie jest niewystarczające, może także wycofać się z projektu.

AJ: Jak to świadczy o komisji, gdy przyznaje stypendium dużo mniejsze od kosztów, jakie faktycznie będzie musiał ponieść stypendysta? "Dajemy ci na start, a ty się staraj o resztę"?
MO:
Trzeba tak to rozumieć.

AJ: Czy kultura nie jest w takim razie traktowana po macoszemu? Sportowcy dostają np. 3,5 tys. miesięcznie, a artysta tyle samo na... rok.
MO:
Cieszę się, że Pani to zauważa, ale niestety rzadko się zdarza, żeby artysta otrzymał 3,5 tysiąca zł na rok. Trzeba podkreślić jednak jeszcze jedno: gdy stypendyści zwracają się o pomoc do MOK-u, Miejskiej Biblioteki Publicznej czy CKiS, nie odmawiamy bezpłatnej pomocy organizacyjnej, promocyjnej oraz logistycznej. To też forma dofinansowania i nierzadko duże koszty.

AJ: Jak jest z mecenasami kultury? Łatwo pozyskać takiego mecenasa dla działań CKiS?
MO:
Jest trudniej. Jednakże CKiS ma strategicznych sponsorów, z którymi współpracujemy od wielu lat, nawzajem się uwiarygodniając.

AJ: Na co może liczyć taki sponsor?
MO:
Na miejsce we wszystkich naszych programach, wydawnictwach, a nawet na naszym papierze firmowym. Podczas każdego przedsięwzięcia artystycznego staram się o nich przypominać poprzez skierowanie podziękowań. Ich reklamy znajdują się też w foyer i na naszym telebimie. Dla pracowników tych firm organizujemy często spektakle teatralne czy koncerty. To szerokie spektrum współpracy.

AJ: Czy CKiS pozyskuje fundusze zewnętrzne?
MO:
Tak, występujemy do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego czy Narodowego Centrum Kultury. Obecnie czekamy na decyzje w sprawie tegorocznych wniosków. W ubiegłym roku dostaliśmy dofinansowanie z MKiDN na przebudowę kieszeni sceny w budynku Mała 1, ale niestety spotkaliśmy się z problemami i inwestycja nie została zrealizowana.

AJ: Czego brakuje w siedleckiej ofercie kulturalnej? Co chętnie by Pan zobaczył?
MO:
Dużo zależy od środków finansowych. Mam nadzieję, że rok 2013 będzie nie będzie gorszy pod tym względem od minionego.

AJ: Jest Pan zadowolony ze zmiany nazwy? Wydaje się zbyt długa i z tego powodu kłopotliwa...
MO:
Dążę do tego, by zmienić ją na nazwę: "Scena Teatralna Miasta Siedlce im. Andrzeja Meżeryckiego". Poczułem to, stojąc przed okienkiem i biorąc fakturę. Usłyszałem: "Niestety nie mamy państwa w naszym systemie. Proszę podać nazwę", więc odpowiedziałem: "Centrum Kultury i Sztuki im. Andrzeja Meżeryckiego Scena Teatralna Miasta Siedlce". W takich sytuacjach często muszę przeliterować każde słowo, a później jest jeszcze: "ul. Biskupa Ignacego Świrskiego 31". Takie wystawianie faktury trwa przez to 5 minut, a ludzie w kolejce się denerwują... Okres przejściowy wymagał obu członów, ale teraz już jesteśmy na etapie, na którym można zmienić nazwę.

AJ: Możemy liczyć na większe zróżnicowanie repertuaru w roku 2013? Do tej pory mieliśmy przede wszystkim lekkie komedie, bazujące na gwiazdach. Tymczasem jest grupa ludzi, która w teatrze szuka innych przeżyć...
MO:
Postaram się, by były i dobre nazwiska, i bardziej klasyczne, zabarwione dramatycznie sztuki. Ogromnie cieszyłem się z Festiwalu Teatrów Prywatnych, kiedy pokazywaliśmy przedstawienia takie jak "Przyjazne dusze", "Wydmuszka": czy monodram "Ucho, gardło, nóż" z Krystyną Jandą... Ci, którzy dotrwali do końca, zrozumieli ten spektakl w całości.

AJ: W połowie przestali się śmiać...
MO:
Ja ten spektakl widziałem wcześniej. Niestety na siedleckim przedstawieniu mnie nie było. Gdybym był wtedy, wyszedłbym i powiedział: "Spotykamy się na spektaklu zupełnie innym niż do tej pory, na spektaklu trudnym. Jeżeli państwo wytrzymacie emocjonalnie do końca, zrozumiecie, dlaczego to mówię". Tego zabrakło. Chciałbym jednak zapewnić, że podczas drugiej edycji festiwalu nie zabraknie wymagających spektakli teatralnych. Festiwal musi się rozwijać, i naprawdę ma szansę stać się wyjątkowym wydarzeniem teatralnym na mapie Polski, a wtedy będzie to nasz wspólny sukces: aktorów, widzów, mediów i nas organizatorów. A przypomnę, że tegoroczny festiwal był współorganizowany przez CKiS i Teatr Impresaryjny Ale! Teatr.
strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.014 sekund