Drukuj

Jestem zupełnie kontrastowa

Wywiady: Joanna Zawadzka, Urszula Kąkol
Magda Miszczak
Magda Miszczak
Z Magdą Miszczak - ilustratorką książek, uczennicą Tomasza Nowaka, młodą siedlecką artystką rozmawiają Joanna Zawadzka i Urszula Kąkol.

J.Z.: Jakie był początki Twojej twórczości?
Rysuję od najmłodszych lat. Odkąd pamiętam, zawsze chciałam być ilustratorką książek. Jeszcze w gimnazjum zaczęłam chodzić na zajęcia do MOK-u, gdzie uczyłam się pod okiem Tomasza Nowaka. Rysowałam głównie z natury, co zainspirowało mnie do nowej koncepcji rysunku w kole. Wszystko zaczęło się od akwareli. Tę technikę lubię najbardziej, mimo że jest bardzo trudna. Teraz eksperymentuję też z kredkami, ale to na razie początek.

U.K.: Co sprawia, że Twoje prace są tak wyjątkowe? Talent czy pracowitość?
Myślę, że to kwestia czasu i pracy. Przez wiele lat rysowania udało mi się już wyrobić rękę. Na pewno nie jest to talent. Nazwałabym to taką mała iskierką, która w dzieciństwie obudziła we mnie miłość do rysunku
i pozo
Rys. Magda Miszczak
Rys. Magda Miszczak
stała do dziś, poparta wieloma godzinami ćwiczeń.

U.K.: Czy Magda Miszczak to osoba twardo stąpająca po ziemi, czy raczej artystka marzycielka?
Zdecydowanie to drugie. Zapominam o wszystkim. Nawet dziś nie wzięłam tego, co potrzeba. Moi rodzice nie mają ze mną lekko. Naprawdę im współczuje.

J.Z.: A skąd się wziął Twój pseudonim?
"Wandalena" wzięła się z połączenia słów "Wanda" i "Lena", co brzmi prawie jak Magdalena. A drugi człon to wynik tego, że od zawsze kocham białe koty. Wszystkie inne średnio się dla mnie liczą. Swojego kota szukałam 5 lat.

U.K.: Czy jako dusza artystyczna czujesz się inaczej postrzegana przez ludzi?
Dorośli na pewno nie widzą we mnie artystki, ale rówieśnicy raczej tak. Chyba ten fakt usprawiedliwia wiele moich zachowań. Znajomi często mówią: "A, to Magda, ona znowu zrobiła coś śmiesznego". Ci, którzy przebywają ze mną na co dzień, wiedzą, jak się zachowuję, więc mnie akcept
Rys. Magda Miszczak
Rys. Magda Miszczak
ują. Nowo poznane osoby podchodzą do mnie z dystansem i patrzą obiektywnym okiem. Na pewno czasem się krzywią, ale z czasem to się zmienia i rozumieją, że taka już po prostu jestem. Ale sama nie czuję się jeszcze artystką. Artysta to świadomość. U mnie to tylko język, brakuje jeszcze myśli, którą chciałabym kiedy włączyć w swoje prace. To dla mnie zupełnie odległe pojęcie. Może będę mogła tak o sobie powiedzieć za 20, 30 lat, gdy stanę oko w oko ze sztuką.

J.Z.: Co Cię wyróżnia wśród tłumu na ulicy?
Niedawno słyszałam określenie, że wyglądam jak "mały szaman". Bardzo lubię bawić się w przebieranie. Zadziwianie ludzi swoim wyglądem sprawia mi przyjemność. Często ludzie reagują śmiechem na mój strój, zwłaszcza kiedy zakładam czerwoną pelerynkę. Pewnego dnia mijałam w bramie kilku starszych mężczyzn, którzy rozmawiali między sobą: "Ej, mówiłem ci, żebyś wyszedł, bo o tej godzinie będzie szedł Czerwony Kapt
Rys. Magda Miszczak
Rys. Magda Miszczak
urek!" To bardzo przyjemne.

J.Z.: Czyli natura wiecznego dziecka?
Oj, tak. Jakiś czas temu próbowałam z tym walczyć, ale bez efektów. Jestem bardzo wesołą i uśmiechniętą osobą, w środku kryjącą jednak najciemniejsze oblicze. Jest mi z tym dobrze.

J.Z.: Ale postaci na Twoich pracach nie przypominają pełnej radości autorki...
Są w stylu turpistycznym, mroczne, tajemnicze i pozbawione radości. To, co rysuję, zupełnie odbiega od tego, jaka jestem. Nie wiem, jak to się dzieje. Jestem zupełnie kontrastowa.

U.K.: Co stanowi dla Ciebie największą inspirację?
Słucham dużo muzyki. Zawsze chodzę z odtwarzaczem MP3. Muzyka budzi specyficzny klimat, który potem się rozwija i powoduje powstawanie obrazów w głowie. Najlepiej rysuję mi się przy Nicku Cave'ie. Biorę również motywy z filmów, a przede wszystkim z bajki braci Grimm. Duży wpływ na moje prace ma również popkultura, tylko ta mroczniejsza. Czasem przerażają mnie m
Rys. Magda Miszczak
Rys. Magda Miszczak
oje myśli. Lubię także obserwować świat zza okna autobusu. Czasem robię nawet kilka kursów wokół Siedlec. Od samego początku, jeżdżąc na różne plenery poszukiwałam miejsc, które były brzydkie, obskurne czy stare. Wszyscy skupiali się na pokazaniu piękna natury, a ja byłam zafascynowana jej brakiem. Brzydota miasta mnie inspiruje i podsuwa wiele tematów.

U.K.: Którego artystę cenisz najbardziej?
Prace niektórych mistrzów są nie tylko ładne wizualnie, ale także wzbogacają nas o nowe przemyślenia. Chyba najbardziej inspiruję się Alfonsem Muchą, ale moim ulubionym artystą od zawsze był Rene Magritte. A ostatnio jestem zafascynowana Rotko. To rodzaj sztuki zupełnie odmiennej od tej, którą chciałabym tworzyć w przyszłości, jednak w swojej prostocie pokazuje bardzo wiele. Jeśli chodzi o polską sztukę, to z pewnością przychylam się ku Aleksandrze Waliszewskiej. W kilku ruchach pędzlem pokazuje rzeczy, które ode mnie wymagają wiele poświęcenia.

J.Z.: Zilustrowałaś książkę Urszuli Tom "Ćma z książęcego rodu: legenda siedlecka o Aleksandrze Ogińskiej".
Została wydana przez Siedleckie Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne "Brama". Na okładce umieszczono jeden z moich rysunków, nieprzewidzianych w książce, choć mówiłam: "Nie dawajcie go, jest straszny". Ta okładka tak bardzo mi się nie podobała, że poszłam do drukarni z własnymi naklejkami i przyklejałam je na każdą książkę. To było moje pierwsze zderzenie z czymś, co zupełnie nie dzieje się w mojej głowie. Ta opowieść nie miała nic wspólnego ze mną. Nie było to łatwe do realizacji, jednak powoli udało mi się to dokończyć. Dzięki temu jestem bogatsza o nowe doświadczenie i wdzięczna ludziom takim jak pan Nowak, którzy mnie promowali.

J.Z.: Gdzie aktualnie można oglądać Twoje prace?
Przygotowuję prace na Noc Muzeów, która odbędzie się w maju. Wszystko, co robię na co dzień, można zobaczyć na blogu, który prowadzę. To łatwy i szybki sposób przekazu sztuki. Robię również prace na zamówienia, ale te można oglądać jedynie w domach właścicieli. Moje prace wystawiane są w galerii UPH, a także "Widzimisię".

U.K.: Czy zainteresowanie ludzi Twoją sztuką rośnie?
Na pewno. Kiedyś moje prace były chaotyczne, teraz staram się kłaść nacisk na detal i dokładność. Maluję lepiej i dzięki temu zwracam uwagę coraz większego grona ludzi.

U.K.: Czemu, prócz rysowania, poświęcasz wolny czas?
Do matury jeszcze się nie przygotowuję. Próbowałam zacząć, ale skończyło się niepowodzeniem. Ostatnio sporo szyję. Lubię sama zrobić coś, co mi się podoba i będzie niepowtarzalne. Przeważnie jednak rysuję. Jakiś czas temu zajmowałam się również fotografią analogową, którą łączyłam ściśle ze swoimi pracami. Często dorysowywałam coś do zdjęć i powstawały dzięki temu ciekawe prace. Teraz już tego nie robię.

U.K.: Wiążesz swoją przyszłość ze sztuką?
Bardzo chciałabym iść na Akademię Sztuk Pięknych, ale do tej pory nie mam jeszcze żadnej pracy do teczki. Nie lubię schematów i szkoda mi czasu na rysowanie tego, co muszę, gdy mam w głowie miliony pomysłów, które chciałabym przelać na papier. Kilka razy próbowałam coś narysować, ale za bardzo zachłysnęłam się wizją ilustrowania i porzuciłam wszelkie schematy. Chciałabym być ilustratorką książek i magazynów. Wprawdzie nie jest to rodzaj wielkiej sztuki ani obraz, który podziwiają miliony, stojąc i płacząc, ale to pasja, dzięki której się spełniam.

U.K.: Jakie masz plany na najbliższy czas?
Jeśli nie uda mi się dostać na studia do Krakowa, chętnie poświęcę wolny czas podróżowaniu. Chciałabym zobaczyć dzieła wielkich mistrzów na własne oczy, aby za rok pójść na studia z pewnym bagażem doświadczeń.

U.K.: Masz szanse przebić się na rynku artystycznym?
Dopiero zaczynam swoją przygodę z ilustratorstwem. Przede mną jeszcze długa droga. Nigdy nie uważałam siebie za kogoś jakoś bardzo uzdolnionego, ale robię wszystko, żeby się nim stać. Myślę, że już w tej chwili jest to dla mnie duża szansa na rynku artystycznym, a za kilka lat może być tylko lepiej.
strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.023 sekund