Drukuj

Dałam się oczarować

Wywiady: Iza Kuniewicz Urszula Markiewicz
Z Dorotą Pikulą, kustoszką muzeum Diecezjalnego w Siedlcach oraz autorką książki "tańcem oczarowana", rozmawiają Iza Kuniewicz i Urszula Markiewicz.

Urszula Markiewicz:Pani zawodowa biografia jest bardzo bogata. Skąd pomysł, aby zająć się pisaniem?
Dorota Pikula: To nie był mój pomysł. Napisanie książki zaoferowało mi siedleckie stowarzyszenie "Brama". Przyjęłam propozycję, chociaż z czasem pojawiły się we mnie wątpliwości, czy podołam. Ziuta Buczyńska reprezentowała bowiem dziedzinę, której nie znam. Taniec przedwojenny poznawałam więc najpierw z wycinków starych gazet i recenzji jej elektryzujących występów. Nie jestem pisarką, opierałam się więc na wyczuciu i wnikliwym słuchaniu relacji tych, którzy ją ciepło wspominali. Wybierałam to, co, jak w kalejdoskopie utworzy w książce barwny i różnorodny zbiór wspomnień o niej jako tancerce, ale też i matce, nauczycielce czy siedlczance.

U. M.: Zafascynowała panią legenda Ziuty Buczyńskiej?
D. P.: Myślę, że jak każdego, kto poznał tę kobietę i posmakował jej niezwykłości. Nigdy jej nie spotkałam, ale zaciekawił mnie jej talent taneczny, pasmo sukcesów, doceniłam jej skromność i autorytet. Myślę że dobrze jest przypomnieć siedlczanom, że inna siedlczanka, Ziuta Buczyńska (1910-2002), odnosząc sukcesy na międzynarodowych konkursach i olimpiadach tanecznych, stała się jedną z najsłynniejszych tancerek świata czasów międzywojennych. W ówczesnej Europie uchodziła nawet za ambasadorkę polskiej kultury. Swoim tańcem poruszała widzów do łez, zachwycała talentem, wywoływała burzę oklasków. Po wojnie tańczyła na rzecz odbudowy Warszawy. miłość do tańca przekazywała swoim uczniom w Siedlcach - uczyła dzieci w kółku baletowym w MOK-u, układała choreografię do tańców ludowych tańczonych z zaangażowaniem przez zespół pieśni i tańca "Podlasie". Rozbudzała zainteresowanie tańcem, a przy okazji uczyła dobrych manier, kultury i obycia. W ciągu swojego długiego życia otrzymywała wiele wyróżnień, dyplomów, medali, a w 1997 r. - tytuł Honorowego Obywatela miasta Siedlce. Mimo tego, wydaje się, że była tu trochę zapomniana. Stąd zapewne pomysł napisania o niej książki. Ziuta Buczyńska w ostatnich latach swojego życia zamieszkała w Warszawie, ale często przyjeżdżała do rodzinnego miasta i zawsze ciepło powtarzała: "moje kochane Siedlce".

Iza Kuniewicz: Co by pani poradziła osobom chcącym napisać pozycję podobną do "tańcem oczarowanej"?
D. P.: Zalecałabym wnikliwość i cierpliwość w zdobywaniu informacji. A może potrzebna jest też odrobina fascynacji?

I. K.: Co jest trudniejsze: napisanie książki czy jej wypromowanie?
D. P.:Moje "reklamowanie" książki polega na tym, że zachęcam ludzi do jej przeczytania. Promowanie książki, będącej zbiorem wspomnień o interesującej osobie, to przyjemność. Ale i pisanie nie było trudne. Było ciekawe. Jedno i drugie daje satysfakcję.

U. M.: Tytuł pani książki to zaproszenie do innego świata. Czy Dorota Pikula także została oczarowana tańcem?
D. P.: Tak, bardzo - stąd tytuł. Na okładce hasło "tańcem oczarowana" odnosi się do Ziuty Buczyńskiej i po trosze do mnie. Kiedy ją poznawałam, spojrzałam szeroko nie tylko na nią, ale też na początek XX wieku, na czasy modernizmu. Ziuta Buczyńska zyskała popularność w latach 30. To były czasy wyzwolenia człowieka ze wszystkich rygorów i ograniczeń. Tak jak malarze zarzucali malarstwo akademickie, dokładnie oddające rzeczywistość, na rzecz wyrażania pędzlem własnych przeżyć, ekspresji, tak tancerze odchodzili wtedy od klasycznego kroku na puentach na rzecz swobodnego ruchu, wygiętego ciała, biegania po scenie na bosaka w luźnych szatach. Oczarowało mnie to. Ówczesne rozwiązania do dziś są uważane za wzór i nadal wykorzystywane. Wtedy było to świeże. Ziuta korzystała z tych nowych trendów, tańcząc taniec modernistyczny, niezwykle ekspresyjny, bardzo interesujący.

I. K.: Czy według pani wartości, jakie wtedy stawiała na piedestale sztuka, zachowały się do czasów współczesnych?
D. P.: Dzisiejsze czasy nie są tak niezwykłe, bo w sztuce, także w tańcu, wiele motywów czy rozwiązań się powtarza. Nadal cieszy nas oryginalność tancerza czy malarza w wyrażaniu ekspresji, ale brak dziś tamtego nowatorskiego powiewu. Może trzeba poczekać na kolejny impuls, który popchnie sztukę ku nowym, niezbadanym jeszcze ideom i trendom?

I. K.: Czy na pani obraz Ziuty Buczyńskiej wpłynął nurt genderowy, który jest obecny we współczesnych pracach badawczych, czy raczej było to spojrzenie na nią z perspektywy czasów, w których żyła?
D. P.: Raczej to drugie. Chciałam pokazać, jak ta kobieta potrafiła się odnaleźć w tamtej epoce. Nie szukałam odniesień do czasów obecnych, chociaż można by było to zrobić.

U. M.: Internauci piszą o"tańcem oczarowanej", że to nie jest "pusta biografia", jakich dużo ostatnio, a historia życia niezwykle zdolnej kobiety, wyprzedzającej epokę, w której żyła. Czy po takich komentarzach czuje pani, że książka odniosła sukces?
D. P.: Jeśli tak piszą, to im dziękuję. Pisałam książkę dla ludzi, którzy chcieli utrwalić Ziutę w pamięci ? swojej i innych. I to jest dla mnie sukcesem.

I. K.: Czy to, że ta książka traktuje o tańcu, wpłynie na tematykę, w której porusza się pani na co dzień?
D. P.: Szczerze mówiąc, nie wiem, ale wychodzę z założenia, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Na co dzień jestem daleko od tańca, otoczona raczej obrazami i sztuką kościelną. Co dalej? Jestem otwarta i czekam, co z tego wyniknie. Może teraz, ośmielona, napiszę inne książki, bo dam się oczarować kolejną, nową dziedziną?
strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.008 sekund