Drukuj

Historia "małych ojczyzn" jest pasjonująca

Wywiady: Sebastian Truszkowski
Rafał Dmowski
Rafał Dmowski
Promowanie lokalnej historii pozostawia wiele do życzenia. Są jednak w Siedlcach ludzie poświęcający czas dziejom swej "małej ojczyzny". Jednym z jej propagatorów jest dr Rafał Dmowski - na co dzień adiunkt w Zakładzie Historii XIX i XX w. Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach.

Sebastian Truszkowski: Rok 2013 był chyba dla pana rokiem szczególnym. Został pan uhonorowany aż trzema lokalnymi wyróżnieniami: "Medalem Św. Łukasza", "Medalem im. Ludomira Benedyktowicza" oraz statuetką "Złotego Jacka". Doceniono pańską pracę i dokonania naukowe. Co jeszcze chciałby pan osiągnąć?
Rafał Dmowski: Nie zajmuję się historią dla nagród, dlatego jeszcze wiele pracy przede mną. Ważniejsze od honorowych wyróżnień jest to, że moja praca na rzecz odkrywania dziejów regionu została doceniona. Coraz więcej osób zaczyna interesować się historią swych "małych ojczyzn" i to jest powód do zadowolenia.

Bardzo dużo czasu i uwagi poświęca pan propagowaniu historii Siedlec i regionu. Czy jest to temat dobrze opracowany przez badaczy?
Nie, niestety nie jest. Mimo wielu publikacji, które w ostatnich latach pojawiają się na półkach księgarskich, nadal jest dużo do odkrycia. Wiele prac, szczególnie magisterskich i doktorskich, pozostaje niestety w maszynopisach, gdyż autorów nie stać na sfinansowanie druku książki.

Jak pan sądzi, czemu tak mało się mówi o lokalnej historii?
Powodów jest wiele. O najważniejszy proszę zapytać nie mnie, a tych, którzy ograniczyli liczbę godzin historii w szkołach tak znacznie, że nauczycielom brakuje czasu na realizację programu nauczania. Nie mówiąc już o rozszerzeniu go o wątki lokalne. Warto też zapytać media ogólnopolskie, dlaczego wolą zajmować się przede wszystkim sensacją, a nie historią.

Pańska najnowsza książka "Kalendarium działań zbrojnych na pograniczu Mazowsza i Podlasia podczas powstania styczniowego", także dotyczy lokalnej historii. O jak wielu zdarzeniach z tego okresu nie wiemy?
Nie posiadamy informacji o wszystkich walkach, jakie miały miejsce podczas powstania. W źródłach i opracowaniach występują rozbieżności dotyczące dat i okoliczności opisywanych wydarzeń. Najwięcej wiemy o powstańcach, którzy zostali schwytani i osadzeni w więzieniach carskich, a niemal nic o tych, którym udało się ujść przed Rosjanami. Czas zatarł także ślady grobów bohaterów powstania. Archiwa - państwowe i kościelne - oraz zbiory prywatne kryją jeszcze wiele niespodzianek dla badaczy.

Dla kogo jest ta książka?
Dla wszystkich zainteresowanych historią regionu. Mam nadzieję, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Publikacja ma stanowić podręczne źródło informacji o poszczególnych starciach. Omówiono je zgodnie z chronologią wydarzeń. By uniknąć zbędnych powtórzeń i odniesień, publikację podzielono na trzy części. Właściwy tekst kalendarium poprzedza przedstawienie dotychczasowej historiografii powstania styczniowego oraz charakterystyka działań powstańczych na omawianym obszarze. Integralną częścią książki są materiały źródłowe oraz bibliografia.

O jakim okresie historii Siedlec pańskim zdaniem powinno się częściej pisać?
Każdy okres z dziejów miasta zasługuje na zainteresowanie badaczy. Ważne jest, by autor danej publikacji pisał jedynie o okresie, którym się zajmuje zawodowo, a nie udawał, że zna się na każdej epoce i robił z siebie - mówiąc kolokwialnie - "durnia".

W jaki sposób poza pracą naukową można popularyzować historię?
Każda forma przekazu jest dobra, ale warto przypomnieć, że to media od wielu już lat kształtują świadomość Polaków. Do niektórych dociera informacja podana jedynie w wersji audio/video, bo czytanie ich przeraża.

Dla wielu ludzi historia jest rodzajem hobby. Pan związał się z tą dziedziną zawodowo. Nadal czuje się pan pasjonatem?
Zawsze! Moim zdaniem praca bez pasji mija się z celem. Często zapomina się, że praca historyka jest mozolna i wymaga wielu poświęceń. Napisanie dobrej pracy wiąże się z przeprowadzeniem szczegółowych badań w archiwach i bibliotekach. Znalezienie dokumentów potwierdzających zdarzenia nawet sprzed kilku lat bywa bardzo trudne. Wyszukanie krótkiej informacji to często zadanie na kilka tygodni lub miesięcy poszukiwań. Jak tu zresztą nie mówić o pasji, skoro historyk nie może (w 99%) liczyć na gratyfikację finansową, gdyż według wielu decydentów napisanie książki to żaden problem a o pieniądzach... dżentelmeni nie zwykli rozmawiać...

strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.033 sekund