Drukuj

Szeryf z Siedlec: „Wszystko mogę, nic nie muszę.”

Wywiady: Michał Pieńkowski
Ludzie Szeryfa
Ludzie Szeryfa
Mamy takie szczęście, że powstaje mnóstwo zespołów muzycznych - każdy może wybrać coś dla siebie. Niezależnie od tego, czy lubimy melancholijną poezję, energetyczny gospel, jazz z „połamanym” rytmem, ostre brzmienia rocka czy cokolwiek innego, nie ma większego problemu z posłuchaniem ulubionej muzyki na żywo podczas koncertu. Od niedawna również fani country mogą zaspokoić swoje muzyczne upodobania dzięki zespołowi Ludzie Szeryfa. Z szeryfem - Arturem Suchożebrskim rozmawiał Michał Pieńkowski.

Michał Pieńkowski: Co to jest country, dlaczego akurat taką muzykę Pan gra? Z jakich wzorców Pan czerpie?
Artur Suchożebrski: Słucham dużo country, ale nie wzoruje się na żadnym z zespołów. Country to muzyka białych mieszkańców Ameryki, jej źródło jest za oceanem, ale swoje korzenie ma w Europejskiej muzyce lat 20. - wtedy połączono klasyczne country, jazz, gospel, blues i folk. Dzięki temu powstało country, jakie dziś możemy usłyszeć. Lubię tę muzykę ponieważ kiedyś, w latach studiów muzycznych grałem ciężkiego rocka i bluesa, później spodobała mi się filozofia kowbojskiego życia - „wszystko mogę, nic nie muszę”. Tak sobie wyobrażam kowboja - gość do wynajęcia, podobnie jak ja, od kilkunastu lat prowadząc kancelarię prawno - finansową. Dzięki takiej pracy i kowbojskiemu kapeluszowi przylgnęła do mnie ksywka „Szeryf”. Od tego powstała nazwa zespołu, który teraz działa jako Ludzie Szeryfa z Siedlec. Skład współkreatorów sukcesu: Tomasz Radomyski, Stanisław Biardzki, Jacek Skup i Radek Świderski.

Czy muzyka Ludzi Szeryfa cieszy się popularnością?
Na najbliższy rok mamy zaplanowane około 15 występów - a jest dopiero początek roku. Kiedy zaczynałem swoją przygodę z muzyką w latach 90. twórcy docierali do ludzi w inny sposób. Dziś określiłbym naszą działalność jako kapela internetowa. Otrzymuje maile, że nasze piosenki są grane w polonijnym radiu w Melbourne w Australii, ale także w Brukseli, Dublinie czy Nowej Zelandii Wielkiej Brytanii i w kolebce country New Jersey. W radiu dla Polonii w Sydney jest audycja, w której co tydzień na zakończenie audycji o rodzinie grana jest nasza piosenka „Całuj do końca”. Program Pierwszy Polskiego Radia też nas czasami gości.

Pana twórczość nie jest typową muzyką country. Jaka jest muzyka Ludzi Szeryfa; czym się różni od amerykańskiego country?
Tworzę i gram tak, jak czuję - to jest silniejsze ode mnie. Czasem ktoś mówi mi, że nasza muzyka powinna być bardziej amerykańska, ale ja nie urodziłem się pod kaktusem nie piłem bawolego mleka i nie mam brata grzechotnika. Nie udaję, że jestem Amerykaninem i nie próbuję być bardziej amerykański niż oni. Śpiewamy po polsku, po pierwsze, bo chcemy żeby ludzie nas rozumieli, a po drugie z szacunku dla amerykańskich mistrzów gatunku. Nasza muzyka jest radosna „pod buta”, czasem nieco balladowa. Inspiracją do tekstów, które piszę, jest po prostu życie, rodzina, praca. Niedawno napisałem piosenkę zainspirowany Facebookiem, inna powstała dzięki mojej żonie, która akurat gotowała obiad.

Jak odbierane są Wasze koncerty w Siedlcach i okolicach?
Graliśmy ostatnio w Zbuczynie. Z tego co wiem, ludzie nie spodziewali się, że można tak na luzie i z humorem zagrać. Podczas występów opowiadam o tekstach, o muzyce, często wynikają żarty sytuacyjne. Na naszych koncertach widownia nie siedzi - nogi same się podrywają do tańca. Ostatnio pewna pani miała problem z robieniem zdjęć, ponieważ jednocześnie podrygiwała w rytm piosenek, wyglądało to niezwykle zabawnie. Yhahhaha!

Ludzie Szeryfa mają na koncie dość spory sukces...
Tak, na ostatnim festiwalu w Mrągowie zdobyliśmy drugie miejsce dla najlepszej piosenki country w Polsce. Dla nas to było ogromne zaskoczenie, gdyż zespół istnieje od marca ubiegłego roku, a okazało się, że wygraliśmy z gwiazdami grającymi tę muzykę od trzydziestu lat.

Szykujecie do wydania nową płytę. Jaka ona będzie?
Płyta „Skala prędkości” powinna ukazać się pod koniec kwietnia. Początkowo miało być na niej dwanaście utworów, teraz mamy już czternaście - okazało się, że wszystko idzie szybciej niż planowaliśmy. Płyta jest realizowana w zamyśle żywej muzyki dla kierowców, jest delikatniejsza niż to, co zwykle gramy na żywo - wtedy musi być większy czad, bardziej rockowo. Naszą muzykę określamy jako country rock po polsku z kowbojskim przytupem. Taka właśnie będzie nasza płyta. Oczywiście teksty będą po polsku.

Czy Szeryf jest spełnionym muzykiem?
Będę się czuł spełniony, gdy będę miał emeryturę z ZAIKS-u. A na poważnie, spełniony się czuję, gdy ktoś mi mówi, że podoba mu się to, co robimy, i że chętnie tego słucha. Z dnia na dzień mam takich sygnałów coraz więcej. Wtedy jestem spełniony i wiem, że warto dla innych i siebie tworzyć, grać i śpiewać, poświęcać się pasji i hobby, czyli muzyce.
strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.005 sekund