Drukuj

Najpiękniejszy zakręt w Siedlcach

Przestrzeń miejska: Przemek Iwanek
Nic tak nie cieszy, jak ludzie, którzy postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Napisała do nas czytelnika, którą martwi zabudowa rekreacyjnych nieużytków pomiędzy osiedlem Warszawskim, a Roskoszą.

Postanowiliśmy opublikować obszerny fragment jej listu. Jakie jest
Wasze zdanie na ten temat?

„Nakładałam zawsze drogi, aby tamtędy przejechać i chociaż popatrzeć. Przez wiele lat chodziłam tą ścieżką i wcale nie musiałam nigdzie wyjeżdżać, bo wystarczyła mi odrobina przepięknej przestrzeni. Nie fascynowały mnie egzotyczne kraje, których łaknęłabym jak słońca. Ja to miałam. Wodę, słońce, wspaniałe spacery. Miałam szczęście mieszkać, chociaż nie najbliżej w tym rejonie miasta, który pozwałby, obojętnie o jakiej porze dnia czy roku, popatrzeć na mieniący się kolorami, piękny fragment terenu, który tam właśnie załamywał się do dołu, by potem już na horyzoncie wznieść. Nawet ulica Garwolińska dawała ten niesamowity górski efekt. A zakręt między ulicami Pescantiny i Wodniaków był najpiękniejszym widokiem w Siedlcach. Uwierzcie siedlczanie, że najpiękniejszym. Pofałdowanie terenu sprawiało, że kolory naprawdę mieniły się zarówno w świetle jak i we mgle. Cieniowały. Tam lato było latem, zima najpiękniejszą zimą. Jesień jesienią najpiękniejszą. Nigdzie w zatłoczonym w mieście tego zobaczycie . (…) Teren, o którym piszę, nazywał się nieużytkiem. Nieużytek, którego największą użytecznością było, to - że był. Fragment łąki i lasu, krzaków i brzeziny izolujący zalew i Dolinę Muchawki od zatłoczonego miasta. Tam, jak nigdzie w Siedlcach, słychać było przez całe lato kuropatwy. I zatrzęsienie śpiewu innego ptactwa. Tam można było iść na romantyczny spacer, czy mało romantycznie wyprowadzić psa, bez obawy jednak, że, tak jak w miejskim parku, co krok jakaś kawka czy gawron uhonoruje cię wielkim, mażącym się szczęściem. Teren tyleż regularnie zaśmiecany przez ludzi, co sprzątany przez ekologów i uczniów. Teren - parawan. Z przepiękną fototapetą, która nawet z daleka dawała odrobinę kojącej przestrzeni. Człowiek potrzebuje przestrzeni. To była przestrzeń dla wszystkich.

Była, bo z nieużytku awansowała na użytek budowlany. Słyszałam ostatnio na zebraniu ekologów, jak pewien radny zarzeka się, że miasto wykupuje tereny w okolicach zalewu od prywatnych właścicieli, po to, aby ocalić wartości ekologiczne Muchawki i rekreacyjny charakter miejskiego zalewu (…) To, co jest wartością i korzyścią dla wszystkich miasto sprzedało, aby kolejnych kilkadziesiąt, nie oszukujmy się, śmiecących osób, miało piękny widok i podziemne garaże.

(…) Dodam tylko, że w mieścinie tej, nawet szumnie nazywanej przyjazną, nie będzie pięknych zakrętów. I widoków.”
strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.003 sekund