Drukuj

Piękna sukienka daje szczęście

Wywiady: Agnieszka Janiszewska
Kolekcja Gosi Jarosławskiej
Kolekcja Gosi Jarosławskiej
Jak mówi Gosia Jarosławska, prowadzenie firmy Agutti to przede wszystkim pasja. Zaczęła jako absolwentka Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru w Krakowie. Po około dekadzie działalności ma grono wiernych klientek i wiele sukcesów na swoim koncie

Agnieszka Janiszewska: Od początku zajmuje się Pani projektowaniem oraz szyciem odzieży. Jak wspomina Pani początki firmy?
Gosia Jarosławska: Bardzo dobrze! Byłam nieświadoma wielu niebezpieczeństw, jakie w polskich realiach mogą napotkać przedsiębiorcy. Mój brat mnie przestrzegał, ale ja z uśmiechem na ustach go zbywałam. Ale miałam siłę i zapał. Szybko parłam do przodu. Teraz jestem bardziej świadoma i czasem chciałabym, aby ten okres niewinności powrócił.

Jaki jest sposób na ładną sukienkę? Przejrzenie setek gazet z modą i wybranie najlepszego modelu?
Na początku było tak, że klientki przychodziły z własnymi pomysłami. Były przyzwyczajone, że krawcowa uszyje to, co one przyniosą wycięte z jakiejś gazety. Traktowały mnie jak osobę, która będzie kopiować sukienki z żurnali. Na początku mówiłam im bardzo delikatnie, aby nikogo nie urazić, że nie będą w tym dobrze wyglądać. Każda kobieta ma swoją sylwetkę, kształty i osobowość. To, co widzimy w gazetach, to poprawione w programach komputerowych zdjęcia modelek, które często wyglądają inaczej niż my.

Czego oczekują kobiety, które przychodzą do Pani studia? Jest przecież ogromna ilość sklepów z dużym wyborem świetnych ubrań.
Myślę, że poszukują indywidualności, niepowtarzalności i przede wszystkim szczęścia.

Szczęścia? Czy nowa sukienka naprawdę może uczynić kobietę szczęśliwą?
Tu nie chodzi tylko o sukienkę. Uszycie nowego ubrania to cały rytuał. Rozmawiam z moimi klientkami. Zawsze mam dla nich czas. Podczas przygotowań i przymiarek poświęcam czas wyłącznie im, co sprawia, że czują się komfortowo. Można porównać to do wizyty u fryzjera, kosmetyczki czy w SPA. Ubóstwiamy tam chodzić, gdyż ktoś się wtedy nami zajmuje, dba o nasze ciało. Po takiej wizycie wyglądamy i czujemy się lepiej. Moje klientki również mają świadomość, że komuś zależy na ich satysfakcji. Kobieta, która zamawia sukienkę, robi to przede wszystkim dla siebie. Staje potem przed swoim mężczyzną, przed rodziną i znajomymi i widzi, że się podoba i dobrze w niej wygląda.

Widzę, że wzajemny dobry kontakt jest dla Pani niezwykle ważny. Zawsze to tak wygląda?
Tak, staram się poznać upodobania klientki, aby wspólny projekt naprawdę jej się spodobał.

Wspólny? Przecież to Pani jest projektantką...
Oczywiście. Jednak nie narzucam nikomu swojego zdania. Staram się zdobyć zaufanie i nawiązać kontakt. To szczególnie trudne w przypadku pań, które przychodzą do mnie pierwszy raz. Zdarza się, że kobieta ma przed sobą ważne wydarzenie w życiu i przychodzi do mnie, często z gotowym pomysłem. Po latach prowadzenia firmy mam odwagę powiedzieć, że takiej samej rzeczy jak w gazecie nie uszyję. Nie mówię tego, aby klientce zrobić przykrość. Wiem, że w efekcie finalnym wyjdzie jej to na dobre. Nie ma sytuacji, że w takich samych rzeczach chodzi wiele osób i każda wygląda dobrze. Ta zasada dotyczy szczególnie sukienek. Najważniejsze, aby klientka mi zaufała. Reszta już jest o wiele łatwiejsza.

Jak się pracuje, gdy już zdobędzie Pani serce klientki?
Bardzo dobrze. Jesteśmy zżyte do tego stopnia, że kiedy zobaczę gdzieś nową, ładną tkaninę, mogę kupić ją w ciemno z myślą o konkretnej osobie. Wiem, że przyjdzie czas, gdy materiał się przyda. Zdarza się, że dzwonią do mnie (czasem na dwa dni przed imprezą) i mówią, że potrzebują nowej sukienki, a kompletnie nie mają pomysłu, jak miałaby ona wyglądać.

I... szyje Pani?
Tak, one wiedzą, że uszyję. Przyznam, że trochę je rozpieściłam. Ale to przecież moje stałe klientki.

Czy patrzy Pani na ludzi na ulicy przez pryzmat projektantki mody?
Czasem nie da się tego uniknąć. Nieraz patrzę na dziewczyny i już widzę, co bym poprawiła. Często byłaby to bardzo drobna zmiana. Czasem jest to za krótki rękaw. Dziewczyny z trochę większym obwodem ramienia wyglądają w takich niekorzystnie, ja zrobiłabym to zupełnie inaczej.

Śledzi Pani świat mody?
Ależ oczywiście! Jednak przede wszystkim patrzę na zagranicznych kreatorów. Wprawdzie w Polsce też są świetne kolekcje i utalentowani projektanci, jednak zagraniczni mają większą śmiałość i odwagę.

Ploteczki też? Jest teraz taka moda na programy i artykuły w kolorowej prasie, w których bez ogródek krytykuje się źle ubranych celebrytów.
Nie, takich programów nie lubię. Nie tak dawno nawet weszłam na portal w rodzaju Pudelka, ale nie są to dla mnie interesujące tematy. Czasem oglądam Joannę Horodyńską i Tomasza Jacykowa. Oceniają naprawdę trafnie. Przy tym uważają, aby nie skrzywdzić osoby, którą biorą pod lupę. Patrząc, jak sami się ubierają, nie sądziłam, że są w stanie tak oceniać. Wiadomo, że celebrytki są ubierane przez stylistki, których teraz jest wysyp. Codziennie jakieś dziewczyny podejmują tego zadania. Mając znajomości zamiast doświadczenia i wykształcenia idą do agenta gwiazdy, którą chcą ubierać. Często jest tak, że same nie projektują, więc takie mamy skutki.

Nasza rozmowa cały czas obraca się wokół klientek. Czy mężczyźni też przychodzą aby coś uszyć?
Tak! Niestety nieczęsto to się zdarza. Najczęściej zamawiają garnitury z dobrego materiału. Lubią gadżety, specjalne guziczki, ekstrawaganckie, często kolorowe lub w fantazyjne wzory, podszewki i tajemnicze kieszonki. Uszycie garnituru traktuję jak wyzwanie i naprawdę to uwielbiam.

Aktualnie szykuje Pani dwa pokazy mody. Jeden z nich będzie towarzyszył wyborom Miss Ziemi Siedleckiej 2015, a drugi będzie można zobaczyć w najbliższych miesiącach w siedleckim przedstawicielstwie jednej z firm samochodowych. Czy może nam Pani uchylić rąbka tajemnicy?
Tak, oczywiście. To, co będzie zaprezentowane w salonie Opla będzie absolutną premierą. Pracuję nad tą kolekcją już od jakiegoś czasu. Będzie to oferta na mniejsze i większe wyjścia dla kobiet które poszukują indywidualności. Natomiast na wyborach Miss pokażę suknie zaprojektowane z myślą o młodych paniach i dziewczętach; takie z odrobiną szaleństwa.
strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.005 sekund