Drukuj

W życiu ważne są trzy rzeczy

Wywiady: Redakcja
Okładka
Okładka
W lutym była premiera utworu "Sonnet". Ta trochę zapomniana brytyjska piosenka, nieco odświeżona, została świetnie przyjęta przez słuchaczy. W "Sonnecie" pozytywnie zaskakuje dziewczęco delikatny wokal Ireny Kosińskiej, którą Tomasz Markiewicz zaprosił do swojego nowego projektu. W rozmowie dla "Kultury Siedleckiej" Tomasz Markiewicz i Irena Kosińska zdradzają kulisy powstania nowego singla oraz opowiadają o swoich fascynacjach i marzeniach.

Agnieszka Janiszewska: W maju będzie miał premierę Wasz drugi singiel i wideoklip do piosenki "Kiedy jesteś taka bliska". Czy mógłbyś uchylić rąbka tajemnicy?

Tomasz Markiewicz:
Nowy singiel będzie utrzymany w charakterystycznej dla "Sonnetu" eterycznej aurze. Podobnie jak w przypadku "Sonnetu" chcemy dotrzeć do osób o określonej wrażliwości na dźwięki, dlatego staraliśmy się wypracować własny styl narracji muzycznej. I to będzie słyszalne. "Kiedy jesteś taka bliska" to jeden z najpiękniejszych polskich erotyków z gatunku poezji śpiewanej, ale bardzo mało znany. Dodaliśmy elektronicznej przestrzeni, chilloutowego saksofonu, nie zapominając przy tym o lirycznym fortepianie. Wykonywałem już ten utwór na żywo w 1997 roku, podczas koncertu "Moje Fascynacje". Teraz z pokorą czekamy, czy to, co stworzyliśmy, trafi do słuchacza.

Ten utwór należy do repertuaru jednego z tuzów polskiej poezji śpiewanej - Stanisława Sojki. "Sonnet" jest utworem zaczerpniętym z dorobku zespołu The Verve. Czy wybór coverów na single to dobra decyzja?
Tomasz:
Niektóre piosenki są tak dobre, że po niewielkim liftingu brzmieniowym, w zupełnie nowej wersji mogą wzbogacać repertuar nowego wykonawcy, jednocześnie zarażając nowe pokolenia fanów. Stawiamy sobie jeden ważny warunek - to muszą być mało znane utwory. Tylko po takie sięgamy. Nie bazujemy na wielkich przebojach i hitach. Przypominamy piosenki niszowe, stonowane, a przede wszystkim ambitne.

Jak każdemu twórcy, z pewnością zależy Wam na jak największej grupie odbiorców. Wiadomo, że słuchacze są wybredni i krytyczni. Poza tym jest tyle świetnych polskich i zagranicznych wykonawców i popularnych piosenek. Jak zdobywacie publiczność?
Tomasz:
W kwietniu w Radiu Zet i Radiu Eska prezentowane były spoty przybliżające szerszej publiczności naszą muzykę. Wysiłek przez nas podjęty się opłacił. Przybyło nam wielu nowych sympatyków, pochodzących z różnych stron Polski. Mamy fanów w Ostrowi Mazowieckiej, Łomży, Ostrołęce. Ostatnio na mój fun page piszą ludzie z Katowic, Gdańska, Białegostoku. Proszą o zdjęcia z autografem. Pojawiło się również dużo komentarzy pod teledyskiem udostępnionym w serwisie You Tube. Jedna dziewczyna napisała: "Pięknie, wzruszająco, poetycko i wrażliwie. Słów brakuje. Wszystko jest tak pięknie zaśpiewane i zilustrowane, że nawet gdybyś wyśpiewywał tutaj książkę telefoniczną, czy przepis kulinarny brzmiałoby perłowo!"

Jak wyobrażacie sobie Wasz idealny koncert?
Irena Kosińska:
O! To jest naprawdę trudne pytanie. Ja ogólnie uwielbiam koncertować, dobrze się czuje na scenie i nie jest dla mnie ważne czy śpiewam dla ogromnej ilości ludzi, czy jest to koncert kameralny. Jednak, jeśli miałby to być koncert idealny, to chciałabym aby był pięknie zaaranżowany. Oczywiście muzyka musiałaby być na żywo, a naszym utworom towarzyszyliby tancerze. Marzy mi się koncert z piękną choreografią.
Tomasz: Nasza muzyka nie jest idealna do tańca. Ale taniec jazzowy jak najbardziej do niej by pasował. Pasowałyby też multimedia. Na przykład fotografie - takie, jak te tutaj... (mowa o fotografiach Katarzyny Wieczorek, które są prezentowane na wystawie w Galerii Kultura, gdzie odbywa się rozmowa z Tomkiem i Ireną. Red.)

Na wideoklipie zobaczyć można tancerzy. Kim oni są?
Tomasz:
Staraliśmy się jak najwięcej zrobić siłami ludzi stąd. W nowym wideoklipie "Kiedy jesteś taka bliska" występują tancerze Caro Dance. Piękni, młodzi, utalentowani ludzie. Mam nadzieję, że Iwonka Orzełowska mnie nie zabije, jeśli zdradzę, że niektóre ujęcia nagrywaliśmy w jej sypialni (śmiech). Jesteśmy jej bardzo wdzięczni.
Warto dodać, że produkcją naszych klipów również zajmuje się rodowity siedlczanin, Marcin Chrząścik. Jest to firma eMotion Media, w której realizacją zdjęć zajmuje się Bartosz Pieńkowski. Natomiast Marcin Chrząścik jest wykładowcą na siedleckich i warszawskich uniwersytetach. Realizował klipy dla czołówki polskich artystów hiphopowych, sam jako aktor zagrał w klipie popularnego rapera Eldo.

Projekt jest Twoim pomysłem, jednak udało Ci się zaangażować naprawdę wielu świetnych muzyków. Zapoznasz nas z zespołem?
Tomasz:
Na pierwszym miejscu muszę wymienić Irenę Kosińską, która śpiewa ze mną w duecie. Swoim talentem, urodą i kulturą bycia na scenie rozpala iskrę ciekawości na widowni. Najbardziej lubię ją w balladach, bo wtedy iskrzy wyjątkową delikatnością, ciepłem i wysublimowaniem. Piotrek Wysocki jest ze mną od początku, on we mnie wierzył, od jego fortepianu zaczynają się wszystkie kompozycje. Krzysztof Chromiński to wytrawny muzyk, czaruje detalami, dzięki niemu nasze piosenki nabierają kolorytu. Marek Matwiejczyk, basista i realizator nagrań, wyrównuje poziomy, robi miksy i mastering. Bardzo chciałem z nim pracować. Marek ma ze mną „przechlapane”. Zdarza się, że dzwonię do niego kilka razy dziennie albo wysyłam tonę maili, a on - zawsze uśmiechnięty, gotowy na rzeczowa dyskusję - „To co poprawiamy?” - pyta. Nasze nagrania wzbogacili, pięknymi solówkami gitary elektrycznej i saksofonu, bialczanie: Andrzej Maleńczuk i Tomek Rogalski.

W jaki sposób powstają utwory?
Tomasz:
Z zakulisowych ciekawostek... Mogę zdradzić, że nasze kawałki powstają korespondencyjnie. Nagrywamy tak jak się nagrywa w XXI wieku, czyli jak to czynią chociażby zespoły Depeche Mode czy Red Hot Chili Peppers. Przykładowo Martin Gore nagrywa partie fortepianu w Berlinie, które przesyła przez Internet do Los Angeles, gdzie mieszka David Gahan... I ten muzyczny plik krąży sobie niczym satelita. Każdy kolejny muzyk dodaje swoje partie instrumentów, każdy ma komputer, programy do obróbki dźwięku. Czyli tak jak powiedziałem muzyka powstaje korespondencyjnie.
Muzyka wędruje od komputera do komputera, od miasta do miasta. Tak na dobrą sprawę, tylko wokale nagrywamy w studio (Studio Akademia Sztuk Piękna 7). W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować dyrekcji i pracownikom Miejskiego Ośrodka Kultury w Siedlcach za współpracę oraz stworzenie komfortowych warunków do nagrywania.

Dało się zauważyć, że bywacie trochę na scenie. Występowaliście ostatnio na wyborach Miss. Jak wrażenia?
Tomasz:
Biję się w piersi - jestem naprawdę straszny pod tym względem. Wiem. Schodzę ze sceny i nic mi się nie podoba. Ogólnie - wszystko analizuję pod względem niedociągnięć. Dlatego to, że po koncertach różne osoby podchodzą i mówią, iż występ im się podobał, jest dla mnie szalenie ważne.

Jak sobie radzisz z tą krytyką?
Irena:
Cały czas mówię o pozytywach. Mam na Tomka jedną receptę. Mówię mu: Było -minęło, nie wróci! (śmiech) A tak poważnie, to bardzo dużo rozmawiamy. Każdy z nas zwraca uwagę na co innego. Krytyka motywuje do wytężenia się. Fakt, że jak jest jej za dużo, trzeba to jakoś odreagować.
Tomasz: Irenka jest bardzo młodą osobą. Jednak nie podchodzi do występów lekkomyślnie.

Jak to się stało, że zaczęliście śpiewać w duecie?
Tomasz:
Na dobrą sprawę nie pamiętam, kiedy pierwszy raz usłyszałem Irenę. Śpiewała na promocjach moich książek: "Siedlce oczami gwiazd" i "Jak zostałem łabędziem". Zachwyciłem się jej głosem i dojrzałością sceniczną.
Irena: Śpiewam od dziecka. Pierwszy raz wzięłam udział w konkursie, gdy byłam w czwartej klasie szkoły podstawowej. Być może spotkaliśmy się na jednym z festiwali "Bałałajka".

Siedlczanie pamiętają Cię, jako młodego chłopaka - bardzo zaangażowanego w organizację koncertów członka zespołu. Można powiedzieć, że po burzliwej młodości nadszedł czas wyciszenia. Co się stało, że po latach zdecydowałeś się ponownie zająć śpiewaniem?
Tomasz:
Muzyka jest moją największą pasją. Nie bardzo wyobrażam sobie życia bez muzyki, literatury pięknej i podróży. To właśnie ta cudowna triada, która nadaje smaku i aromatu mojej egzystencji. Dlatego raz książka, raz płyta, raz podróż w odległe lądy. I tak życie przyjemnie minie do głodowej polskiej emerytury.



strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.010 sekund