Drukuj

Muzyka musi być emocjonalna...

Wywiady: Iza Kuniewicz
Zespół Outside w pełnym składzie.
Zespół Outside w pełnym składzie.
Trzecie miejsce w konkursie na Wydarzenie Roku 2010 zdobył zespół Outside za debiutancką płytę "Rozwarstwianie", wydaną w 2010 roku. Outside, to stypendyści prezydenta miasta Siedlce. Obecnie grają w sześcioosobowym składzie: wokal - Leszek Kowalik i Artur Staręga, bas - Przemysław Pałdyna, perkusja - Grzegorz Wieczorek, instrumenty klawiszowe - Rafał Maćkowski. Leszek Kowalik zdecydował się opowiedzieć Izie Kuniewicz jaką muzykę tworzą.

I.K.: Jesteście charakterystycznym zespołem na siedleckiej scenie, jak również stypendystami prezydenta miasta Siedlce. Jak do tego doszło?
L.K.: Czy jesteśmy charakterystyczni, to nie mi osądzać. Ludzie tak mogą uważać. Nie mniej dziękuję, że takie opinie krążą o naszym zespole. No cóż, stypendium jak stypendium. Wiadomo, że można było się o nie starać. Nagrywaliśmy płytę, a były nam potrzebne jakieś dodatkowe pieniądze. Złożyliśmy wniosek i udało się.

I.K.: Jak godzicie pracę zawodową z prowadzeniem zespołu?
L.K.: Oczywiście trzeba się trochę spinać. Wiadomo, każdy pracuje oprócz grania w zespole. Musimy to pogodzić. Próby jak się odbywają, to wieczorem w prywatnej sali. Bo na przykład w ośrodkach kultury jest to niemożliwe, ponieważ są one czynne do godziny 18. A my spotykamy się dopiero o godzinie 20.00, a nawet 22. czasami. Staramy się to pogodzić. Nie jest łatwo, ale jakoś dajemy radę.

I.K.: Z którym utworem jesteś najbardziej zżyty? Który pochłonął najwięcej czasu?
L.K.: Ze wszystkimi jestem zżyty. Można powiedzieć, że to nasze dzieci. Jeden lubię bardziej, drugi mniej. Ale takiego jednego power playa, to nie mam.

I.K.: Czy podczas występów na żywo, za każdym razem chcecie przekazać publiczności te same emocje, które towarzyszyły Wam podczas komponowania czy nagrywania?
L.K.: Oczywiście, koncerty po to są. Kiedy wychodzi się na scenę, jest power. Widzi się ludzi przed sceną, którzy krzyczą i ta energia do nas powraca, ładuje nas. Ładujemy, dajemy czadu na koncercie, bo to jest najprzyjemniejsza rzecz w graniu w zespole. Zespół przecież istnieje po to, żeby grać koncerty. W studio wiadomo, że te emocje trzeba usunąć na dalszy plan. Dobrze wszystko nagrać i niejednokrotnie powtarza się tę samą partię. Natomiast na koncertach staramy się dać ponieść emocjom.

I.K.: Na płycie znalazło się 10 kompozycji, jak przebiegały pracę nad nimi. Czy efekt, który uzyskaliście, całkowicie Was zadowala, a może macie jeszcze w zanadrzu kolejne utwory, które drogą eliminacji nie weszły na płytę.
L.K.: Przez 10 lat naszej działalności nazbierało się dużo utworów, lecz nie wszystkie mogliśmy umieścić na płycie. Niestety musieliśmy przysiąść i się zastanowić, które ewentualnie chcemy nagrać. I to jest praktycznie taki album z 10. lat naszego istnienia, przekrojowo z różnych etapów. Na płycie znajdują się utwory z naszych początków, jak i parę świeżych, zrobionych przed wejściem do studia.

I.K.: Przeglądając strony internetowe, można znaleźć sporo pozytywnych komentarzy pod Waszym adresem. Zajęliście trzecie miejsce w konkursie na najlepsze wydarzenie roku, wielu uznaje was za najlepszego debiutanta roku. To na pewno cieszy. Jaki jest wasz stosunek do tego typu komplementów?
L.K.: Każdy komplement, wiadomo, jest miły. Tutaj chciałbym podziękować wszystkim, którzy na nas głosowali. Czujemy się zaszczyceni, że ktoś docenił trud, jaki włożyliśmy w nagranie naszej płyty. Jesteśmy niezmiernie zadowoleni. Nawet nie spodziewaliśmy się, że ktoś będzie na nas głosował, tym bardziej dziękujemy wszystkim. Motywuje nas to do dalszej, wzmożonej pracy. Już przygotowujemy nową płytę, mamy nawet kilka utworów, które się na niej znajdą.

I.K.: Gdybyś w kilku słowach mógł określić Waszą muzykę.
L.K.:Najprościej mówiąc, jest to rock and roll, aczkolwiek można się tam doszukać różnych elementów, tj. heavy metalu, trochę hard rocka oraz cięższych brzmień. Ja naszą muzykę określam ogółem jako hell rock - piekielny rock. Nie jest to do końca czysty heavy metal, na zwykły rock jest to trochę za ciężkie. Ja nazywam to piekielnym rock and rollem i już.

I.K.: Jak myślisz, co takiego niesamowitego jest w Waszych utworach, oprócz pozytywnych wibracji?
L.K.: Ciężkie pytanie. Ciężko mi osądzać samemu. Myślę, że wszystko jest super. W naszych kawałkach, staramy się oczywiście oddawać jak najwięcej emocji. Muzyka musi być emocjonalna, nie może być jakoś dziwnie przeładowana efektami. Nasza muzyka jest tak naprawdę bardzo prosta, nie stawiamy na ekwilibrystyczne wyczyny muzyczne, chociaż instrumentaliści są ok i naprawdę dużo potrafią. Stawiamy na proste środki, gdzie ma być czad i uderzenie. Jak to ja mówię: pięścią między oczy walnięcie, emocje i jeszcze raz emocje. Muzyka musi to mieć.

I.K.: Na sam koniec w kilku słowach, jakie macie plany na przyszłość?
L.K.: Oczywiście, tak jak wspomniałem wcześniej, jesteśmy już na etapie komponowania następnej płyty. Mamy zrobionych, w tej chwili, około 6. utworów, w przygotowaniu są jeszcze następne. Oprócz tego gramy jeszcze koncerty.
strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.010 sekund