Drukuj

Wywiad: Idąc pod prąd

Wywiady: Damian Osiak
Adam Czerski
Adam Czerski
Kreatywny, ambitny, ciekawy świata i ludzi. Jest zaprzeczeniem wizerunku stereotypowego chłopaka. Rozmowa z Adamem Czerskim, zwycięzcą pierwszego w Siedlcach szkolnego konkursu "Mam talent!".


D.O.: Jak to się stało ze zacząłeś tańczyć?
A.C.: Zaczęło się w SP nr 12 w Siedlcach, gdy byłem w zerowej klasie. Pani Bożena Wojciuk, prowadząca Szkolny Ludowy Zespół Taneczny "TUZIN", szukała chętnych osób. Informacja ta dotarła do domu i mama stwierdziła, że mnie zapisze. Od tego wszystko się zaczęło.


D.O.: Dlaczego akurat tańce ludowe?
A.C.: Nie wiem, czemu akurat taniec ludowy. Moi rodzice, którym bardzo dużo zawdzięczam, zauważyli, że mam poczucie rytmu, chętnie się ruszam do włączonej muzyki. To oni prowadzali mnie na próby, zgodzili się na to, bym jako dziecko rozwijał się akurat w kierunku tańca ludowego. Bardzo im jestem za to wdzięczny. Była to też pierwsza okazja jaka się nadarzyła, jako pierwsza spotkała mnie propozycja tańca ludowego i tak już zostało.


D.O.: Czyli to nie żadne szczególne zainteresowania?
A.C.: Zaczynając szkołę ma się dopiero kilka lat, więc ciężko mówić o jakiś zainteresowaniach. Taniec ludowy to były dla mnie po prostu zajęcia pozalekcyjne, które z czasem zamieniły się w pasję.


D.O.: Wiążesz swoją przyszłość z tańcem?
A.C.: Tak, nadal rozwijam się w tym kierunku, uczęszczam na zajęcia artystyczne dla przyszłych instruktorów. Chciałbym dalej łączyć swoją przyszłość z tańcem ludowym poprzez uczenie go i propagowanie polskiej kultury.


D.O.: W Siedlcach?
A.C.: Czas pokaże gdzie. Dzisiaj ciężko mi określić czy w Siedlcach, w innym miejscu w Polsce, czy może za granicą.


D.O.: Uczysz się w ZSP nr 4 w Siedlcach, dlaczego wybrałeś akurat tę szkolę i technikum?
A.C.: Wydaje mi się, że była to kwestia programu nauczania, który w tej szkole daje mi naukę przedmiotów zawodowych, a nie tylko matematyki, biologii, geografii itp.


D.O.: A co masz zamiar robić po maturze?
A.C.: Po maturze planuję przygotowania do Międzynarodowego Festiwalu Pieśni, Tańca i Folkloru w Siedlcach, który odbywa się co roku. W przyszłym roku zespół obchodzi swój jubileusz 40-lecia, więc teraz czeka nas dużo pracy.


D.O.: A poleciłbyś "Rolnik" absolwentom gimnazjów?
A.C.: Tak, ja jestem bardzo zadowolony z tej szkoły. Przyjemnie mi się tam uczy, pracuje, angażuje w różne projekty. Polecam jak najbardziej.


D.O.: Bierzesz udział w konkursie "Ośmiu wspaniałych", mógłbyś o nim opowiedzieć?
A.C.: Jest to konkurs, który propaguje wzorowe postawy wśród uczniów, głosi idee wolontariatu, szerzy wiedzę na temat pomocy innym, jednocześnie zachęcając do niej.


D.O.:W jaki sposób taniec wpływa na Twoje życie?
A.C.: Przede wszystkim rozwija moje zainteresowania. Tańcząc w zespole ciekawie spędzam czas, mogę oderwać się od codziennych prac i obowiązków, jest to dla mnie przyjemność. Zwiedzamy mnóstwo miejscowości w Polsce, Europie, wyjeżdżamy na festiwale, propagujemy folklor.


D.O.:Tańczysz dla siedleckich "Chodowiaków", od jak dawna?
A.C.: Od 14 lat.


D.O.: A które z tańców lubisz najbardziej?
A.C.: Każdy taniec na swój sposób jest interesujący. Jest ich tak dużo i wszystkie zasługują na uwagę, ale jakbym miał wybrać swój ulubiony, byłby to mazur.


D.O.: Ile czasu poświęcasz na treningi?
A.C.: Formalnie próby odbywają się 2 razy w tygodniu od godz. 19. do godz. 22., czasem dłużej. Kiedy mamy większą ilość koncertów, częściej ćwiczymy ustalając więcej terminów prób. Są to ćwiczenia wokalne i taneczne.


D.O.: Razem z zespołem dużo podróżujecie, nie przeszkadza Ci to w nauce, innych obowiązkach?
A.C.: Nie, jest o tyle dobrze, że każda szkoła, w której się uczyłem, również ta obecna, akceptowały moją obecność w zespole - częste wyjazdy, próby, przygotowania do koncertów.


D.O.: Co jest Twoim największym marzeniem?
A.C.: Nie zastanawiałem się nad tym, ale gdybym powiedział, przestałyby one nimi być. W tym roku mam na celu zdać maturę i dostać się na wymarzone studia.


D.O.: Czyli gdzie?
A.C.: Zobaczymy, jak wypadnie matura, ale myślałem o kulturoznawstwie na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.


D.O.: Ulubiony tancerz, tancerka?
A.C.: Moimi autorytetami są Państwo Tadeusz Sygietyński i Mira Zimińska-Sygietyńska, założyciele "Mazowsza". Są to ludzie, którzy jako pierwsi zaczęli rozpowszechniać polski folklor.


D.O.: Jakaś osoba, która jest dla Ciebie inspiracją?
A.C.: Jedną z tych osób jest Pani Bożena Wojciuk. Przez długie lata tańczyła w "Chodowiakach", potem została kierownikiem zespołu i prowadzi go do dziś. Bardzo dużo jej zawdzięczam i jest dla mnie przykładem, jak można wiele osiągnąć dzięki ciężkiej pracy.


D.O.: Nie bałeś się odrzucenia ze strony rówieśników? Bo to jednak nietypowe zajęcie, jak na młodą osobę.
A.C.: Mam kilku znajomych, którzy przez presję rówieśników zrezygnowali z członkostwa w zespole. Na początku może i było trudno, ale z czasem to mijało. Ludzie wiedzą, że tańczę od dawna, dużo ćwiczę, ciężko pracuję. Wydaje mi się, że moi rówieśnicy dostrzegają trud, czas jaki temu poświęcam, także nie ma mowy o żadnym odrzuceniu. Czasami nawet odczuwam podziw z ich strony, co jest bardzo miłe i motywujące do dalszej pracy.


D.O.:Tańczysz tez solowo czy tylko w grupie?
A.C.: Tańczę w zespole, głównie są to choreografie na 6, 8, 12 par, ale zdarzają się też występy solowe, np. wokalne. Kiedyś uczestniczyłem w turniejach tańca ludowego, które odbywają się na takiej samej zasadzie, co lansowany w TVN "Taniec z Gwiazdami". Zamiast np. tanga, tańczy się w parach mazura, oberka, krakowiaka. Było to bardzo ciekawe doświadczenie.


D.O.: Który z wyjazdów zagranicznych najlepiej wspominasz?
A.C.: Każdy z tych wyjazdów był ciekawy i wyjątkowy, bo zwiedzamy różne miejsca. Bardzo miło wspominam pobyt we Francji, zwiedzanie Paryża, koncert dla Polonii. Ostatnio zwiedziliśmy Turcję, mam tam kilku znajomych, których mogłem odwiedzić.


D.O.: Uczęszczasz na dodatkowe lekcje śpiewu?
A.C.: Nie, lekcje śpiewu mamy w zespole, przed tańcem ćwiczymy wokal z p. Dariuszem Różańskim.


D.O.: Z zespołem występujecie tylko dla Polonii?
A.C.: Nie, chociaż było kilka koncertów zagranicznych, gdzie występowaliśmy dla Polonii, np. we Francji. Nasze występy poza granicami kraju to festiwale, w których uczestniczy wiele zespołów zagranicznych. Na tego typu koncertach prezentuje się wiele krajów. Barwność strojów i interesujący folklor, to tylko kilka pozytywów wynikających z tego typu wyjazdów.


D.O.: Często zdarzają Ci się kontuzje?
A.C.: Nie, chyba że do kontuzji można zaliczyć ogólne zmęczenie po wyjeździe czy zakwasy.


D.O.: Interesują Cię też dawne obyczaje?
A.C.: Tak, bardzo się tym interesuję, chciałbym dalej się w tym kierunku rozwijać. Jest to bezcenna wiedza, a niestety coraz mniej jest osób zajmujących się obyczajami i obrzędami polskimi.


D.O.: Czy osoba, która chciałaby zacząć tańczyć musi posiadać jakieś specjalne umiejętności?
A.C.: Myślę, że przede wszystkim chęć tańczenia w zespole ludowym i poczucie rytmu, ale najważniejsza jest po prostu chęć. Osoba, która do nas przyjdzie powinna być pewna tego, że chce zajmować się tańcem ludowym, a nie np. nowoczesnym.


D.O.: Masz jeszcze jakąś inną życiową pasję?
A.C.: Taniec to moja największa pasja, ale oprócz tego interesują mnie też podróże.


D.O.:Uważasz, że jesteś artystą?
A.C.: Trudne pytanie. Czuję się tancerzem zespołu ludowego, kimś kto propaguje piękny folklor.


D.O.: Skąd wziął się pomysł na zorganizowanie szkolnego "Mam talent!"?
A.C.: Pomysł padł na lekcji języka polskiego, całkowicie spontanicznie. Naszym zamiarem było zorganizowanie na wzór amerykańskich szkół konkursu, w którym każdy mógłby zaprezentować swój talent. Wiedzieliśmy, że w naszej szkole jest wiele zdolnych osób i na pewno trafi się ktoś z niezwykłymi zdolnościami. We współpracy z panią Beatą Tarkowską przygotowaliśmy scenariusz, znaleźliśmy chętnych. Myślę, że sukces został osiągnięty.


D.O.: Ty to wymyśliłeś i Ty wygrałeś, co o tym sądzisz?
A.C.: Cóż, na pewno jestem bardzo zadowolony, jest mi miło, że jednocześnie angażując się w scenariusz tej imprezy i aktywnie w niej uczestnicząc, udało mi się wygrać. Jest to też m.in. szansa dla innych osób, żeby nie ukrywały tego kim są, swojego talentu, nie bały się wyjść na scenę. Naprawdę wspaniale jest widzieć, że widownia akceptuje to, co się robi, nagradza owacjami. Nie ma nic bardziej cenniejszego dla artysty, jak brawa publiczności.


Rozmawiał: Damian Osiak
Pomoc w realizacji: M. Osiak

strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.031 sekund