Drukuj

Zerkam sobie na ludzi

Wywiady: Agnieszka Janiszewska
fot.: Magdalena Adamczewska
fot.: Magdalena Adamczewska
Redakcja Kultury Siedleckiej serdecznie zaprasza na spotkanie autorskie z Joanną Jodełką.

17 maja, godz. 18.00
, Cafe Brama Teatralna (ul. Bpa Świrskiego 31), wstęp wolny.

Joanna Jodełka - pisarka, siedlczanka z pochodzenia, obecnie mieszka w Poznaniu. Ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Jest osobą o wielu pasjach: chętnie pozuje do zdjęć (była twarzą kampanii reklamowej jednego z poznańskich domów towarowych), na co dzień zarządza restauracją i hotele, prowadziła także własny sklep - "Zapach kobiety", w którym można było kupić całą gamę miłosnych kosmetyków, a na swojej stronie internetowej publikuje wiersze i piosenki, a raczej "może jeszcze nie piosenki, tylko takie rozwydrzone panienki, które ledwo flirtują z rytmem, wypatrują melodii, licząc, że dobrze na tym wyjdą". Joanna Jodełka pisze również scenariusze filmowe. Otrzymała stypendium od Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej za rozwinięcie projektu scenariusza o Marszałku Piłsudskim i obecnie pracuje nad "Akcją Czterech Premierów", scenariuszem filmowym o napadzie na carski pociąg, którego dokonał Marszałek. (na podstawie "Wielkopolskiego Słownika Pisarek").

Z Joanną Jodełką rozmawia Agnieszka Janiszewska.

A.J.: Kolejna powieść kryminalna w Pani dorobku twórczym. Co Panią urzekło w tym gatunku literackim?
J.J.: Prostota. Jak rozprawka w szkole - musi być początek, rozwinięcie i zakończenie. Musi się coś zdarzyć, co się później wyjaśni i wyjaśnia się przez dwieście stron. Poza tym często w drodze z Poznania do Siedlec czytam
kryminały, z reguły jedna Agata w jedną stronę.

A.J.: Debiutem była powieść Polichromia, czy naprawdę to było pierwsze podejście do pisania? Efekt okazał się piorunujący.
J.J.: Wcześniej pisałam wypracowania w szkole na zadany temat, potem prace na zaliczenie na studiach, a przez resztę czasu do teraz - komercyjne oferty w pracy. Pisanie dla samego pisania wzięło się za mnie nagle i niespodziewanie, z zaskoczenia. Sama nie wiem jak to się stało, gdzie wcześniej to pisanie było, czy się ukrywało, czy po prostu sobie przyszło ot tak - nie wiem. Choć może taki efekt od tego czekania się zrobił...? Skoro
takie spóźnione - to z przytupem się pojawiło! Niepojęte jest to dla mnie również.

A.J.: Czy trudno było uporać się z wysoką poprzeczką, jaką sobie Pani postawiła pisząc Polichromię, podczas pisania Grzechotki? Bardzo dobre recenzje, nagroda Wielkiego Kalibru - czuła Pani, że będą porównania z debiutancką powieścią?
J.J.: Trudno nie było wcale, bo Grzechotka była już napisana. To znaczy, że to pisanie na nagrody nie czekało tylko się samo pisało, tylko, że trochę bardziej dla siebie samej. A porównań nie sposób uniknąć, jeśli ktoś przeczytał obie, to naturalnie ocenia, że w tej podobało się mu to, a w tamtej tamto.

A.J.: Czy zgadza się Pani z określeniem, które pada z ust wielu recenzentów, że Grzechotka to bardzo kobiecy kryminał? Podobnie pisano o Polichromii.
J.J.: Ja bardzo z własną płcią się identyfikuję, co więcej ona mi się podoba, i to chyba normalne, że patrzę na świat oczami kobiety i jej nastrojami. Nie potrafi ę, z przyczyn fizjologicznych, wyobrazić sobie co czuje mężczyzna w określonych sytuacjach, dziwi mnie natomiast męskie przekonanie, że w drugą stronę oni to potrafią, bo przecież nie pisze się o męskim kryminale, o męskiej literaturze.

A.J.: Grzechotka to dość szczególny kryminał. Sfera obyczajowa stanowi istotny element powieści. Można zaryzykować, że to książka obyczajowo-kryminalna?
J.J.: Chyba nawet nie trzeba się tego bać i nie ma czym ryzykować. Napisać tak, żeby nie było zastrzeżeń co dokładnie, formalnie się pisze, to można tylko instrukcję obsługi pralki automatycznej. U mnie wszystko samo się tak
plecie i na szczęście nie martwi się do jakiej szuflady ma się spakować.

A.J.: Powieść zaczyna się dość osobliwie. Kobieta, która była w zaawansowanej ciąży budzi się i zauważa, że nie ma dziecka. Skąd taki pomysł?
J.J.: W niedzielę rano patrzyłam na film przyrodniczy o lwicy z Serengeti, która była w ciąży i miała z tego powodu różne problemy egzystencjalne. A potem to już jakiś potok myśli sam się wymyślił. Dziwnymi ścieżkami
pomysły chodzą, przychodzą i pojawiają się raczej niezapowiedziane.

A.J.: Bohaterki i bohaterowie powieści, to bardzo zindywidualizowane postacie. Cała gama charakterów i osobowości. Czy interesuje się Pani psychologią?
J.J.: Nie. Interesuję się ludźmi. Lubię obserwować, zastanawiać się nad ich wyborami, zachowaniami. Nie oceniam, przyglądam się im, raczej ukradkiem, zerkam sobie, choć czasami gapię się w zdziwieniu.

A.J.: Czy na co dzień czyta Pani kryminały? Czy raczej czyta Pani co innego niż pisze?
J.J.: Czytam przeróżne rzeczy. Od literatury faktu przez bajki, fantastykę, a najczęściej tygodniki. Lubię wiedzieć co się dzieje wokół mnie, a i w szerokim świecie też.

A.J.: Pisze Pani również scenariusze filmowe. Czy to również tematyka kryminalna? Kiedy będziemy mogli zobaczyć efekt końcowy w kinie?
J.J.: Za książki mogę odpowiadać, jeśli jej nie ma to znaczy, że jej nie napisałam. Film to bardzo skomplikowana sprawa, koszty, zależności i myślę, że masa szczęścia. Mam nadzieję, że kiedyś zobaczę to co napisałam.
To musi być duża frajda, poruszać prawdziwymi aktorami, wręczać im słowa, które muszą powiedzieć, rzeczy które mają zrobić, na wyobrażonym sobie w głowie tle. Mam nadzieję, że kiedyś się to przydarzy.

A.J.: Jak Pani ocenia kondycję polskiej literatury, głównie mam na myśli literaturę kryminalną?
J.J.: Bardzo dobrze oceniam. Pisze się teraz dużo kryminałów i to różnych. Dla każdego - śmiesznych, strasznych, współczesnych i historycznych. To dobra rozrywka.

A.J.: Czym na co dzień zajmuje się Joanna Jodełka? Skończyła Pani historię sztuki, czy pracuje Pani w zawodzie?
J.J.: Nie. Raczej nie. Choć pisząc Polichromię między innymi pisałam o sztuce. Właściwie podobnie jak znajomi ze studiów. Prawie nikt nie pracuje w zawodzie historyka sztuki, bo co to za zawód, chyba, że ktoś został na uczelni. Nie mniej jednak wszyscy gdzieś ocierają się o sztukę w różnych branżach - reklamowych, dziennikarskich, antykwarycznych.

A.J.: Jest Pani siedlczanką z pochodzenia. Czy jako siedlczanie możemy liczyć na powieść z Siedlcami w tle?
J.J.: Myślę, że Siedlce znowu się gdzieś w książce pojawią. Choć znacznie łatwiej chodzi mi się myślami po Poznaniu, jest po prostu pod ręką. Ale umiem wymyślać, więc może coś ładnie wplotę jeszcze. Na razie przemyciłam tylko El Greco.

A.J.: Czy może Pani zdradzić swoje plany twórcze? Czy już może pracuje Pani nad kolejną powieścią?
J.J.: Jestem w fazie rozmyślania o niej. Historia już jest i powoli wynurza się w szczegółach. To najprzyjemniejsza część pracy, ten moment uwielbiam. Zapisanie tego jest już zwykłą pracą, tak na osiem godzin przy biurku
codziennie. Można się zmęczyć, a niezapisana kartka stosuje mobbing w najczystszej postaci.

Redakcja Kultury Siedleckiej serdecznie zaprasza na spotkanie autorskie z Joanną Jodełką.

17 maja, godz. 18.00, Cafe Brama Teatralna (ul. Bpa Świrskiego 31), wstęp wolny.
strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.009 sekund