Drukuj

Boję się o ten obraz

Wywiady: Bartek Szumowski
Artur Górski
Artur Górski
Nazywa się dokładnie tak samo jak prawicowy poseł, ale jest "polskim Danem Brownem". Z Arturem Górskim - autorem powieści Krok do piekła, którą otwiera scena... kradzieży obrazu El Greca z siedleckiego Muzeum Diecezjalnego - rozmawia Bartek Szumowski.

Bartek Szumowski: Co musi się wydarzyć, żeby dziennikarz i autor powieści sensacyjno-historycznych napisał powieść-zgrywę? Czuł Pan silną potrzebę odreagowania?
Artur Górski: W pewnym sensie tak, bo na co dzień piszę poważne rzeczy. Po drugie, cała nasza proza jest poważna i autorzy poważnie się traktują. A ja pomyślałem, że trzeba też pomyśleć o czytelniku i jego potrzebach. Wcale nie jestem przekonany, czy on potrzebuje tej ponurości, którą dostaje chociażby w wykonaniu Skandynawów. Po trzecie, wykonałem ten zabieg ze względu na, wbrew pozorom, całkiem poważną tematykę. Piszę mianowicie o polskich zabytkach, ale tych poza głównymi szlakami, których istnienie trzeba uświadamiać. Wydaje mi się bowiem, że taka "jajeczna" forma może przemówić bardziej niż historyczny wykład.

BS: We wstępie do wydania książkowego pisze Pan, że Krok do piekła powstawał interaktywnie. Jaki był na to odzew?
AG: Spory. Czytelnicy pisali, co im się podoba i gdzie widzieliby akcję powieści. Chodziło mi o aktywizowanie lokalnych społeczności, które wskazywałyby, że jest u nich stary kościół, twierdza, mur czy zamek, warte opisania i przedstawienia ludziom, którzy często nie słyszeli o ich istnieniu. Taki odzew czytelniczy towarzyszył mi przez długi czas i, co ciekawe, wypowiadali się także pisarze, choćby Katarzyna Grochola.

BS: Jak się Pan czuje w roli popularyzatora polskiego dziedzictwa narodowego?
AG: Zabrzmiało górnolotnie i patetycznie, choć jest w tej książce i dziedzictwo narodowe, i popularyzacja. Tyle że według mnie spuściznę historyczną da się chronić na różne sposoby. Można być ministrem kultury, czyli ochroniarzem dziedzictwa narodowego pełną gębą, można być działaczem lokalnym, który chroni jakąś fortyfikację przed developerem, ale też pisarzem czy dziennikarzem, który te miejsca popularyzuje. Ja robię na tym
ostatnim odcinku i to jest bardzo fajna rola.

BS: Polskie miasta niedawno zwariowały na punkcie promocji. Władze Siedlec na przykład podpisały kontrakt ze światowej sławy sportsmenką Lidią Chojecką. Co Pan na to?
AG: Faktycznie, da się zauważyć takie szaleństwo. Niektóre pomysły są fajniejsze, niektóre mniej. Podobała mi się kampania Lublina, że to miasto duchów i świętych, gdzie wykorzystano malowidła z kaplicy zamkowej. Jeżeli
chodzi o poziom cywilizacyjny, można jeszcze Lublinowi to i owo zarzucić, ale kampania stawia na inne atrakcje.

BS: A co by Pan powiedział, gdyby Krok do piekła został użyty do promowania Siedlec, tak jak na przykład kryminały Marka Krajewskiego promują Wrocław, a Marcina Wrońskiego - Lublin?
AG: Moje poprzednie książki wykorzystywano już przy promowaniu Gdańska i Warszawy. W ten sposób dałem im jakiś, może niewielki, skromniutki, ale oręż, pistolecik przydatny w tej promocji. Jeśli Siedlce też chciałyby skorzystać, byłbym bardzo dumny. Uważam, że wasze miasto naprawdę ma wiele do zaoferowania, zwłaszcza zacną historię. Myślę nie tylko o obrazie El Greca, ale nie ukrywam, że jego obecność tutaj ma niezwykły potencjał
promocyjny.

BS: Czy był Pan w Siedlcach?
AG: Na początku lat 90. Pewnie się trochę zmieniły od tego czasu.

BS: Czyli nie widział Pan na własne oczy siedleckiego El Greca?
AG: Nie widziałem.

BS: Skąd więc czerpał Pan wiedzę na ten temat?
AG:Zacząłem pisać o Siedlcach, kiedy media nagłośniły sprawę z obrazem El Greca. Wydaliście kiedyś broszurę o Siedlcach i tym obrazie, która była wkładana do "Życia Warszawy". Kiedy poznałem historię "Ekstazy św. Franciszka", stało się to moją idée fixe. Cały czas się boję, jak długo będzie tu ten obraz. I chciałbym, by zrobiono wszystko, żeby "Ekstaza św. Franciszka" nie padła ofiarą złodziei.

BS: Dopytuję o Siedlce dlatego, że to one najbardziej nabijają się na ostrze Pana drwiny w Kroku do piekła. Pracownicy Muzeum Diecezjalnego to alkoholicy, samo miasto to prowincja, gdzie nie ma dworca PKS, a siedleccy murarze są partaczami...
AG: Ciągle zwracałem uwagę, żeby nikt nie poczuł się dotknięty i żeby nie ugodzić w żaden lokalny patriotyzm. Jeśli pokazuję tu coś w krzywym zwierciadle, to na tyle sympatyczne, że nie ma co mi robić zarzutów, iż to drwina.

BS: Ale jeśli się znajdą tacy, którzy poczują się dotknięci, usłyszą, że nie było to Pana zamiarem?
AG: Pewnie, że nie było. Ale nie jestem zdziwiony, bo podobne zarzuty kierowali już do mnie obrażeni na tę powieść mieszkańcy Radomia i Płocka. Były to jednak odosobnione przypadki. Po prostu formuła Kroku do piekła jest taka, a nie inna. Ma być wesoło, z przymrużeniem oka. Proszę zauważyć, że w latach 70. książki Redlińskiego były bardzo sympatycznie przyjmowane, chociaż podśmiewały się z pewnych grup społecznych i ich cech. Najważniejsze, że po lekturze mojej książki czytelnik ma pamiętać nie o drwinie, ale o tym, że tutaj jest Muzeum Diecezjalne z fantastycznym obrazem, w Radomiu - piękne kamienice, a w Płocku - wzgórze katedralne.

BS: A nie marzyła się Panu już nie prześmiewcza powieść dotycząca historii Siedlec, choćby opowieść o tym, jak ginie "Ekstaza św. Franciszka", ale na poważnie, w stylu Dana Browna?
AG: O tym zawsze można porozmawiać. Myślę, że i Siedlce, i El Greco są bardzo fajnym tematem, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żebym coś takiego napisał. Na pewno byłoby to bliższe temu, co robiłem w powieściach: Zemsta Fahrenheita, Zdrada Kopernika czy Al Capone w Warszawie. Musiałbym tylko przemyśleć formułę. Może na przykład przeniósłbym tutaj bohaterów z innych moich cykli?

BS: Co zatem musiałoby się stać, żeby Pana przekonać do takiego pomysłu?
AG: Jeśli będzie zapotrzebowanie na coś takiego, to nie widzę powodu, żeby tego nie zrobić. Musiałbym tylko otrzymać wyraźny sygnał ? choć trudno mi powiedzieć, w jakiej formie ? iż jest takie oczekiwanie. Dobrze mieć świadomość, że dla kogoś to, co robisz, jest ważne, że są ludzie, którzy czekają na opisanie ich miasta. Już to byłoby dla mnie ważnym zobowiązaniem.
Dziękuję za rozmowę.
strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.008 sekund