Drukuj

Jesteśmy do wzięcia

Wywiady: Iza Kuniewicz i Klaudia Prus
Pomruki
Pomruki
Pomruki to jest chęć grania, znalezienie się kilku osób w danej konfiguracji i czasie - mówi Paweł, a Ewelina dodaje - Gramy specyficzną muzykę. O tym jak się tworzy w piątkę oraz o swojej pierwszej płycie mówią Ewelina Krysiak i Paweł Skolimowski - członkowie nowo powstałego zespołu Pomruki.

KP: Kim są Pomruki? Skąd pomysł na taką nazwę?
Paweł: Po prostu tak wyszło. Było kilka opcji, ale chcieliśmy polską nazwę, która nie będzie zbyt wydumana, a będzie oddawała w jakiś tam sposób to co gramy. Nie ma w tym wielkiej filozofii - takie są Pomruki.

KP: W jaki sposób powstały Pomruki?
Paweł: Jesteśmy po prostu przyjaciółmi i fajnie nam się gra. Jestem szczęśliwy, że tak się udało. Obecny skład daje mi ogromną satysfakcję, z tego co robię w tej chwili, jeśli chodzi o muzykę. Pomruki to jest chęć grania, znalezienie się kilku osób w danej konfiguracji i czasie. Obecny skład wyklarował się w okolicach wakacji i od tamtej pory staraliśmy się ciężko pracować. Szukamy perkusisty - na razie gramy z syntetycznymi bitami i chcielibyśmy mięć żywego perkusistę.

IK:Do jakiej grupy odbiorców kierujecie swoją muzykę?
Ewelina: Wydaje mi się, że to nie powinno być określone. Gramy specyficzną muzykę, która nawet jeśli wszystkim się nie spodoba, to mimo wszystko każdy odbiorca znajdzie w niej coś dla siebie.
Paweł: Ciężko nastawiać się na jakiegoś konkretnego odbiorcę. Na pewno nie chcemy grać tylko dla siedlczan. Dopiero zaczynamy, więc zobaczymy do kogo to dotrze.

IK: Promocji waszej nowej płyty jeszcze nie było. Macie przewidziany jakiś konkretny termin na promocję krążka?
Paweł:
Dopiero skończyliśmy proces miksowania, tworzenia tego materiału. Na chwilę obecną skupiamy się głównie na koncercie, który odbędzie się 9 grudnia w Sali Widowiskowej "Podlasie". Szczęśliwie stało się tak, że wraz z projektem, jakim są Pomruki, jestem stypendystą Prezydenta Miasta Siedlce. To determinowało nas do tego by jeszcze w tym roku Pomruki ukazały się światu.

KP: Po przesłuchaniu waszej płyty stwierdziłyśmy, że jest ona bardzo nastrojowa, spokojna. Nie boicie się, że taki rodzaj muzyki nie znajdzie miejsca w obecnej rzeczywistości muzycznej?
Ewelina:
Jest to determinowane przez to, co chcemy powiedzieć, wyrazić i nie chcemy tego w żaden sposób klasyfikować, dzielić i określać. Chodzi o to, żeby pokazać jakąś inną stronę, coś świeżego, żeby nie było to powielaniem jednego pomysłu. Mam nadzieję, że to będzie intrygujące.
Paweł: Taki rodzaj muzyki płynie z nas. Na pewno są zespoły w Siedlcach i okolicy, które są tworzone do jakiś celów i skierowane swoją muzyką do określonej grupy słuchaczy, ale u nas to inaczej działa - to wynika z nas, nie kalkulujemy. Wierzymy, że się sami obronimy tą muzyką i naszymi pomysłami. Wydaje mi się ważne, że chyba nikt w Siedlcach tak nie gra.

KP: Czy Wasze utwory mają jakiś ukryty przekaz?
Paweł:
To pytanie powinienem zadać Wam, słuchaczom. Moim zamierzeniem jest to, żeby każdy coś tam znalazł. Chciałbym, żeby muzyka i połączone z nią słowa nie były jednoznaczne i żeby każdy mógł to na swój sposób zinterpretować. Chcemy bardziej pobudzać słuchacza, niż coś konkretnego mówić. Każdy może dopasować naszą muzykę do siebie i do momentu, w jakim znajduje się aktualnie w życiu.
Ewelina: Myślę, że jest to kwestia tego, że te utwory są bardzo osobiste i wszystko co jest w nich zawarte wiąże się z naszym życiem prywatnym. Ma to związek z naszą przeszłością, z tym co dzieje się w danej chwili i sytuacji.

IK: Jak wygląda lub będzie wyglądać wasza promocja?
Paweł:
Dużo rzeczy zwaliło się nam na głowę w tym momencie, ale de facto zespół funkcjonuje kiedy ma nagrania. My właśnie je zarejestrowaliśmy, więc teraz będzie się działo. Do tej pory nie chcieliśmy lać wody. Nagraliśmy płytę i teraz zaczniemy promować te numery jak się da i chcemy ruszyć z promocją pełną gębą. Tylko musimy zrobić to z głową, bo jesteśmy nowym zespołem, który musi się w tej rzeczywistości odnaleźć. Nie stoi za nami żadna wytwórnia. Nagraliśmy materiał, czasem w niego wierzyliśmy, za chwilę nie - tak jest zawsze. Na pewno chcemy promować, chcemy by ta muzyka dotarła do każdego, do kogo może dotrzeć.

IK: Jakie macie najbliższe plany muzyczne i czego możemy się spodziewać w nowym roku?
Ewelina:
Nasze główne oczekiwania w związku z płytą to koncerty, ale ciężko nam w tym momencie zaplanować coś dokładnie.
Paweł: Plan jest prosty. Koncertem w Siedlcach pokazujemy mieszkańcom, że jesteśmy, ale nie będziemy ograniczać się tylko do Siedlec, będziemy starać się grać jak najwięcej. Tak naprawdę za nami nikt nie stoi, będziemy zmuszeni wszystko zrobić sami, co wiąże się z dużymi kosztami, dlatego jeśli ktoś nas usłyszy i mu się spodobamy, to jesteśmy otwarci na różnego rodzaju współpracę, pomoc. Generalnie, jesteśmy do wzięcia..

IK: Płyta zawiera 5 utworów, który z nich jest Wam najbliższy?
Paweł:
Najwięcej emocji przyniósł mi tytułowy utwór - Monoholia, ale w każdej piosence jest jakaś historia, w każdym autorze są jakieś emocje. Jest kawałek na tej płycie, który stworzyliśmy zupełnie zespołowo. Wysyłaliśmy sobie fragmenty próbek i wyszedł utwór, który nie powstał na próbach, a zrodził się w głowach 5 osób. Nagraliśmy go już w studio, nigdy wcześniej nie wykonując go w tej formie w całości. Inne utwory grywaliśmy na próbach, przygotowywaliśmy się do nich.
Ewelina: Wydaje mi się, że najbardziej utożsamiam się z Zero ironii.

IK: W skład zespołu wchodzi 5 osób. Jak wyglądała praca nad płytą?
Paweł:
Nie jest łatwo znaleźć się w tym samym czasie i miejscu, z tym samym zaangażowaniem. Każdy ma swoje sprawy. Na pewno takie nagrania powstają w bólach, ale więcej jest tych fantastycznych chwil. Czasami na nieszczęście, a czasami na szczęście, dopełniamy się. Ważną rolę odegrał realizator naszych nagrań - Kuba Kowalik. Był z nami na okrągło, znosił nasze kaprysy i służył pomocą. Fantastyczny człowiek. Podziękowania należą się też Rafałowi Czaplińskiemu, w którego studiu nagrywaliśmy.
Ewelina: Cała ta płyta to jeden wielki kompromis i jedna wielka polemika, ponieważ byliśmy ograniczeni godzinami, a każdy ma swoją koncepcję i im więcej czasu spędza się na słuchaniu jednego utworu, tym więcej ma się wątpliwości jak to ma wyglądać.

IK: Czy w Waszej grupie jest jakiś lider? Jaki był wkład w pracę nad tą płytą?
Paweł:
Ta płyta i Pomruki to efekt bardzo zbiorowy. Cała praca to kompromis. Spojrzenie z zewnątrz na piosenkę, której pomysłprzyniosła jedna osoba, jest bardzo ważne. To dodaje nam świeżości.
Ewelina: Zaangażowanie każdego z nas jest równomierne i każde z nas wpływa na resztę zespołu w tym samym stopniu.

KP: Teraz macie okazję zaprosić na swój koncert. Czym chcielibyście przekonać aby siedlczanie udali się na wasz pierwszy występ?
Ewelina:
Oczywiście zapraszamy na koncert. Mamy nadzieję, że przyjdzie sporo osób, które są zainteresowane, bo na pewno mało kto wie, co to w ogóle Pomruki.
Paweł: Specyfiką Pomruków jest to, że nie zawsze trzymamy się swoich instrumentów. Dla przykładu, Ewelina nie będzie grała jedynie na wiolonczeli, tak jak i muzyka nie będzie jednostajnie odgrywana. Zaryzykujcie, przyjdźcie, wstęp wolny. Nic nie tracicie.

Rozmawiały: Iza Kuniewicz i Klaudia Prus
strona główna | e-kultura | kalendarium | relacje | kontakt | linki | stowarzyszenie tutajteraz | polityka prywatności
Copyright 2010 © stowarzyszenie tutajteraz. All rights reserved.
Powered by Projektowanie stron Siedlce
Strona wygenerowana w 0.010 sekund